Hiszpania,  Relacje

Barcelona: atrakcje popularne vs. atrakcje poza szlakiem

Od pierwszego spojrzenia Barcelona mi się spodobała. Ciekawa architektura, ciągnące się kilometrami plaże, góry na widnokręgu i słoneczna pogoda sprawiły, że dałam się zauroczyć. Miasto okazało się jeszcze bardziej pociągające, gdy zaczęliśmy odkrywać jego wdzięki, odwiedzając najpopularniejsze atrakcje, jak i te mniej znane i często pomijane, nie zawsze jednak gorsze. Właśnie nad tym myśląc wpadłam na pomysł tego posta. Jak na Barsę przystało będzie prawdziwa emocjonująca rozgrywka. W każdym starciu weźmie udział jedna popularna atrakcja i jedna mniej znana. Żeby całość miała sens w każdej parze wyłonię zwycięzcę choćby wygrać miał tylko o włos. Remisów nie będzie. To co? Zaczynamy?

 

1. Sagrada Familia vs. Catedral de la Santa Creu i Santa Eulàlia

Niemal każdy kto odwiedza Barcelonę, odwiedza również ją. Sagrada Famillia jest jedną z budowli najbardziej rozpoznawalnych w Hiszpanii, a myślę, że może też na świecie. Zaimponowała mi wszystkim. Wielkością, kunsztownym wykonaniem, oryginalną formą, bogactwem fasady, ascetyzmem wnętrza, a nawet… długością czasu budowy. Prace budowlane rozpoczęły się w 1882 roku i trwają do dziś! Chodzą słuchy, że ukończenie budowy planowane jest na 2026. Swoją finezję zawdzięcza ekscentrycznemu architektowi – Gaudíemu, który naznaczył Barcelonę wieloma swoimi dziełami, ale to właśnie Sagrada Familia jest prawdziwą perełką, której artysta poświęcił swoje życie… i to dosłownie. Zginął pod kołami tramwaju, gdy szedł na plac budowy, a że zaniedbał swój wygląd wzięto go za bezdomnego. Kiedy został odnaleziony w jakimś przytulisku dla biedaków było za późno na ratunek. Architekt zmarł.

kościół w Barcelonie - Sagrada Familia
Rozpoczęta w 1882 roku budowa świątyni Sagrada Familia nadal trwa. Prawdopodobnie zakończona zostanie w 2026 roku

 
spektakularne wnętrze kościoła Sagrada Familia w Barcelonie
Wnętrze kościoła Sagrada Familia nie ma wielu dekoracji poza ogromnymi kolumnami i kolorowymi witrażami.

Zdecydowanie mniejszą popularnością cieszy się Katedra Świętej Eulalii, stanowiąca natomiast jeden z najpiękniejszych zabytków gotyckiej architektury w Barcelonie. Leży w gotyckiej dzielnicy, ale nie należy jej mylić z Santa Maria del Mar, znajdującą się w tej samej dzielnicy, która została osławiona w książce „Katedra w Barcelonie” Ildefonso Falconesa. Świątynia nie przez przypadek znalazła się pod patronatem Eulalii, zakonnicy, która zginęła właśnie w stolicy Katalonii podczas prześladowań chrześcijan. Katedra przesiąknięta jest jej obecnością. Znajduje się w jej wnętrzu między innymi bogato zdobiony nagrobek, ale tym co mnie urzekło były… gęsi. Ze świątyni można wyjrzeć na wirydarz ze stawem, gdzie przebywa zawsze 13 białych gęsi. Liczba symbolizuje ponoć wiek patronki w chwili śmierci.

Barcelona - kościół św. Eulalii
Kościół św. Eulalii w Barcelonie ma nieco mroczne, ale i bardzo majestatyczne wnętrze.

Gęś w wirydarzu kościoła św. Eulalii w Barcelonie.
Jedna z 13 gęsi w kościele św. Eulalii, które żyją przy stawie w wirydarzu.

Ciężko porównać te dwie tak różne budowle. Jednak zupełnie obiektywnie, bazując na własnych odczuciach w moim przekonaniu zwycięża Sagrada Familia. Nigdy nie znalazłam się w budynku, który stwarzał wrażenie jakbym była w lesie o świcie lub tuż przed zachodem słońca. Nie ma tu wielu ozdób, ponieważ spektakularną dekorację tworzy światło wpadające przez witraże.

      Atrakcje popularne : Atrakcje poza szlakiem

1:0

 

2. Panorama Tibidabo vs. Panorama 360

Minęliśmy gigantyczną kolejkę do niebieskiego tramwaju, który za chwilę miał zawieźć kolejnych turystów na wzniesienie sięgające 512 m n.p.m. Większość osób, które wybierają się na Tibidabo decyduje się właśnie na ten zabytkowy środek transportu. My postawiliśmy na zwykły autobus, dlatego że była to opcja tańsza i bez kolejki. Po kilkudziesięciu minutach jazdy byliśmy na górze. Największą atrakcją tego miejsca jest park rozrywki założony w 1901 roku. Jest mały, ale całkiem uroczy. Karuzele przypominają te rodem ze starych wesołych miasteczek. W pobliżu znajduje się też Kościół Najświętszego Serca z piękną fasadą i nieco kameralnym wnętrzem. Ale! Tak naprawdę chodzi o panoramę. Ze wzniesienia Tibidabo rozciąga się panorama na Barcelonę, a przy dobrej pogodzie widać też Pireneje. Ciekawym elementem krajobrazu jest też wieża telewizyjna o wysokości 288 metrów.

Tibidabo - Kościół Najświętszego Serca
Majestatyczne wejście i piękna fasada Kościóła Najświętszego Serca na wzgórzu Tibidabo.

Panorama z Tibidabo w Barcelonie
Widok rozciągający się z Tibidabo z charakterystyczną wieżą telewizyjną.

Turystów praktycznie nie spotka się w Parc del Guinardó. To malowniczy kawałek zieleni, położony na uboczu miasta. Dawniej znajdowała się tu prywatna posesja, dziś każdy – a właściwie każdy kto o nim wie – może przejść się tu na bardzo przyjemny spacer. Historyczna część parku składa się z bujnego ogrodu o ciekawym układzie. Wzgórze podkreślone jest tarasami i szybko płynącym strumieniem pomiędzy nimi. Tarasy są połączone ścieżkami i schodami. Część leśna jest nieco stroma i składa się z dużego zagajnika, który otacza najwyższą część historycznego obszaru i ciągnie się w dół. Jednak tym co zachwyca jest panorama. Nam poleciła to miejsce Monika, u której zatrzymaliśmy się na tydzień, jako panoramę zapewniającą widok w 360° na Barcelonę. Faktycznie tak jest. Ze wzniesienia rozciąga się widok obłędny. Miasto ściele się u stóp, a w złotą godzinę przed zachodem słońca można po prostu się w tym widoku rozpłynąć.

Barcelona - panorama w Parc del Guinardó.
Widok ze wzniesienia Parc del Guinardó pozwala podziwiać całą, absolutnie całą Barcelonę.

Panorama Barcelony
W panoramie ze wzniesienia w Parc del Guinardó widać całą Barcelonę, tu akurat kościół Sagrada Familia i dzielnicę Exiample z charakterystycznym, równoległym ukladem ulic.

Starcie na panoramy wygrywa ta mniej znana z Parc del Guinardó. Zachwyciło mnie to, że otacza człowieka z każdej strony. Poczułam się jak w środku kalejdoskopu, a wokół mnie rozciągało się miasto, jego stare i nowe dzielnicę, zabytki i najnowsze nabytki, morze i góry.

      Atrakcje popularne : Atrakcje poza szlakiem

1:1

 

3. Museu Picasso vs. Museu d’Història de Cataluny

Do największych nazwisk artystów światowej sławy, które związały się z Barceloną, należał obok Gaudiego ( z jego Sagradą Familią) nie kto inny jak Pablo Picasso. Nawet Ci, którzy nie znają ani jednego jego dzieła znają nazwisko i orientują się, że wielkim malarzem był. Ze stolicą Katalonii łączyła go szczególna więź, ponieważ tu właśnie wykształcił się i ukierunkował własną twórczość. Osiadł tu wraz z rodziną w wieku 14 lat i choć opuścił później Barcelonę na rzecz Paryża, to wielokrotnie wracał do tego miasta. Pamiątki po nim można obejrzeć w Museu Picasso, które mieści się w Palacio Aguilar przy ulicy Carter Montcada 15. Budynek z kilkoma kondygnacjami i uroczym wprost dziedzińcem jest sam w sobie wart odwiedzenia, a jego wnętrza skrywają mnóstwo ciekawostek, które dla świata zachował przyjaciel artysty – Jaume Sabartés. Zaskoczyła mnie przede wszystkim ewolucja stylu artysty, a rozbawiło dość rubaszne poczucie humoru, co pokazały rysunki własnej osoby na kartach damskich magazynów w towarzystwie pięknych kobiet.

2018-08-15 04.26.48 1-min.jpg
Dziedziniec pałacu, stanowiącego siedzibę Muzeum Picassa w Barcelonie.

2018-08-15 04.26.49 1-min.jpg
W głupkowatym nastroju…z Picasso.

Podczas, gdy wąska uliczka prowadząca do wejścia do Muzeum Picasso jest często zatłoczona, to przy dawnych portowych magazynach z XIX wieku spaceruje zwykle kilka osób. A tu właśnie na nabrzeżu, w zabytkowych budynkach mieści się Museo de Historia de Cataluña. Na 4 piętrach zaprezentowana jest historia Katalonii. Interaktywna ekspozycja jest przygotowana fantastycznie. Nie sposób się tu nudzić i to bez względu na wiek. Ekspozycje wzbogacone są o przyciski, które jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odsłaniają dzieje miasta oraz Katalonii. Można zajrzeć do wnętrz wczesnośredniowiecznego gospodarstwa, schować się w salce lekcyjnej z bardziej współczesnych czasów, czy rozsiąść się w barze w stylu retro. Większej interakcji z historią wymagały ekspozycje, gdzie uruchamiałam młyn lub przymierzałam zbroję rycerską.

2018-08-15 04.26.48 2-min.jpg
Interaktywne sekcje w Muzeum Historii Katalonii są nie tylko dla dzieci. My bawiliśmy się świetnie.

2018-08-15 04.26.46 1-min.jpg
Rycerze musieli być bardzo…mali.

W muzealnym pojedynku o włos wygrywa Museu Picasso. Moje serce zdobył po pierwsze budynek z dziedzicem przypominającym nieco klasztorne krużganki. Byłam też pod ogromnym wrażeniem ewolucji stylu artysty, co fantastycznie wyeksponowane zostało w poszczególnych salach. Niezwykłe spodobały mi się też zdjęcia samego Picassa, tzn. z nim w roli głównej.

      Atrakcje popularne : Atrakcje poza szlakiem

2:1

 

4. Parc de la Ciutadella vs. Parc del Laberint d’Horta

Oaza zieleni w sercu katalońskiego miasta jest jak obietnica ukojenia w ciepły letni dzień i daje niebywałą przyjemność spacerowania w październikowym słońcu. Parc de la Ciutadella zajmuje teren 17 hektarów i znajduje się na miejscu dawnej twierdzy-cytadeli, która wybudowana została na żądanie króla Filipa V. Śladem po dawnym obiekcie militarnym jest budynek dawnego arsenału, w którym dziś mieści się siedziba Parlamentu Katalońskiego. Weszliśmy do parku w pobliżu Font de la Cascada, czyli monumentalne kaskady, przy której projektowaniu brał udział – co nie dziwi – Gaudí. Głównym motywem jest posąg bogini Wenus, a całość wygląda bardzo imponująco. Można się tu naprawdę zasiedzieć wpatrując we wszystkie detale i radosne migotanie słońca na powierzchni wody. Przechadzając się alejkami można dotrzeć też do ogrodu zoologicznego, Muzeum Zoologii, a także do oranżerii.

2018-08-15 04.32.11 1-min.jpg
Monumentalna fontanna jest ikoną Parc de la Ciutadella.

2018-08-15 04.32.10 1-min.jpg
Zamek Trzech Smoków w Parc de la Ciutadella.

Wysiedliśmy koło kampusu uniwersyteckiego i po kilkunastu minutach niespiesznego spaceru dotarliśmy na miejsce. Parc del Laberint d’Horta leży na uboczu i nie widać tu tłumu turystów, choć odwiedzają go chętnie mieszkańcy samej Barcelony, a szczególnie dzielnicy Horta i Guinadró. Jego osobliwa nazwa odnosi się do największej atrakcji tego miejsca, czyli najprawdziwszego labiryntu z krzewów wysokich na ponad dwa metry, tworzących poskręcane aleje, wiodące do celu lub donikąd.

Kto z Was nie chciał wejść do takiego labiryntu po lekcji języka polskiego lub historii, gdy omawialiście z klasą mit o Tezeuszu, który dzięki nici Ariadny wydostał się z tej dziwnej plątaniny ścieżek i ścieżynek. Ja wiedziałam, że muszę odwiedzić ten osobliwy park barceloński, gdy tylko się o nim dowiedziałam. Oczywiście udało nam się dotrzeć do środka, a potem szczęśliwie opuścić to pokrętne, krzewiaste wnętrze. Otoczenie okazało się nie mniej urocze. Kompleks został zaprojektowany w 1792 roku przez włoskiego inżyniera Domenico Bagutti, z inicjatywy właściciela, którym na ów czas był Joan Desvalls, markiz Llupià i Alfarràs. Z czasem się rozrastał ten kompleks i dziś na 55 hektarach można zachwycać się ogrodami w stylu romantycznym, jak i klasycznym.

2018-08-15 04.32.08 1-min.jpg
Malownicze alejki parkowe

2018-08-15 04.32.09 1-min.jpg
Najprawdziwszy labirynt w Parc del Laberint d’Horta. Naprawdę można było zabłądzić. Zawsze chciałam też przetestować, czy skręcając tylko w prawą stronę wyjdzie się z labiryntu.

Pomimo pełnego zachwytu i spełnienia marzenia o wejściu do labiryntu moje serce zdobył Parc de la Ciutadella. Może było to spowodowane tym, że dotarliśmy do parku piękną promenadą obrośniętą palmami z łukiem triumfalnym. Może do mojego zauroczenia przyczyniła się godzina odwiedzin. Dotarliśmy tu późnym popołudniem i mieliśmy okazję oglądać monumentalną fontannę w złotych promieniach. Ten widok zapadł mi w pamięć.

      Atrakcje popularne : Atrakcje poza szlakiem

3:1

 

5. Stadion FC Barcelony (Camp Nou) vs. Miasteczko olimpijskie

Dla wielu osób stolica Katalonii kojarzy się przede wszystkim z klubem piłkarskim FC Barcelona, a idąc tym tropem także ze stadionem Camp Nou, który wybudowany został w 1957 roku. Ponoć obiekt jest w stanie pomieścić podczas meczu około 93 tyś. osób. Na terenie stadionu znajduje się muzeum, które można odwiedzić wykupując zwiedzanie obiektu. Znajdują się tu historyczne eksponaty oraz pamiątki po zwycięskich turniejach, a także tablice interaktywne. Wyraźnie widać podkreślenie więzi łączącej klub z miastem i z Katalonią. Zwiedzanie obejmuje też wejście do szatni gości, przejście słynnym korytarzem, wejście na trybunę. Gdy znaleźliśmy się na trybunach dostrzegłam wielki napis, układający się na siedzeniach – ”Més que un club”, co oznacza ”więcej niż klub”. Uczestnicy imprez sportowych mogą narzekać na to, że dach pokrywa tylko jedną trybunę, ale tego nie robią i zawsze tłumnie zapełniają stadion, który pomimo swoich lat nadal jest dumą miasta. Poza tym odwiedziliśmy salę dla komentatorów z rewelacyjnym widokiem na płytę boiska i weszliśmy na murawę.

2018-08-15 04.36.53 1-min.jpg
Dotarliśmy do Camp Nou i przyznam, że mają najlepszy sklep dla fanów klubu jaki widziałam.

2018-08-15 04.36.52 1-min.jpg
Na krzesełkach widać charakterytyczny napis: „więcej niż klub”

Ponad ćwierć wieku temu, czyli w 1992 roku, odbyła się w Barcelonie olimpiada. Pamiątki tego wydarzenia widać choćby na wzgórzu Montjuïc, gdzie znajduje się wioska olimpijska. Najbardziej charakterystycznym punktem jest wielki znicz. Tym co szczególnie mnie zaskoczyło to stan obiektów. Nie zostały zapomniane. Nie są ruiną. To nadal piękne obiekty użytkowane przez sportowców, ale też wykorzystywane do celów turystycznych. Najbardziej spodobał mi się stadion. Wybudowany został w 1929 roku, a na potrzeby rozgrywek olimpijskich został zmodernizowany i muszę przyznać, że prezentuje się naprawdę efektownie, zapewne dlatego, że zachowano pierwotną fasadę, zaś przebudowano całkowicie wnętrze.

2018-08-15 04.36.51 2-min.jpg
Charakterystyczny kształt znicza przypomina o olimpiadzie, która odbyła się tu w 1992 roku i bardzo odmieniła miasto.

2018-08-15 04.36.51 1-min.jpg
Niezmieniona od 1929 roku fasada stadionu niezmiennie zachwyca.

Być może narażę się fanom footboolu, ale w pojedynku barcelońskich obiektów sportowych palmę pierwszeństwa oddaję miasteczku olimpijskiemu. Zachowane jest w bardzo dobrym stanie, a niesamowite położenie w pobliżu morza zdecydowanie przemawia do mnie. Znajdują się tu ciekawe obiekty a górujący nad wniesieniem gigantyczny, biały znicz jest jak wielki posąg na pamiątkę ważnego wydarzenia sportowego.

      Atrakcje popularne : Atrakcje poza szlakiem

3:2

 

6. La Rambla vs.  promenada przy plaży

Jedną z najpopularniejszych ulic w Barcelonie jest La Rambla. To właściwie nie ulica, tylko kilka mniejszych ulic, które tworzą deptak o długości 1,5 kilometra. Popularność z pewnością zawdzięcza pięknym budynkom, otaczającym ulicę oraz położeniu. La Rambla znajduje się w centrum miasta i ciągnie się od Placu Katalońskiego do kolumny Krzysztofa Kolumba. Dawniej płynęły tym duktem ścieki, natomiast aktualny wygląd zyskała pod koniec XVIII wieku. Wówczas też zaczęła pełnić funkcję deptaku turystycznego i za taki uchodzi do dziś. Można tu natknąć się na sklepy z pamiątkami, ulicznych artystów i restauracje z lokalnymi specjałami. Mi w pamięć zapadła najbardziej urocza…apteka w starym stylu. Zatraciłam się w niej bez reszty.

2018-08-15 09.50.28 2-min.jpg
Trafiliśmy akurat na wiec poparcia dla odłączenia Katalonii od Hiszpanii na Placu Katalońskim.

2018-08-15 09.50.28 1-min.jpg
Jeden z wielu uroczych sklepów na „Rambli”

Barceloneta to nazwa nadmorskiej dzielnicy, a także najpopularniejszej w stolicy Katalonii plaży. Przyciąga ona mieszkańców i turystów, a pomyśleć tylko, że tak naprawdę całe to nabrzeże jest efektem gruntownej przebudowy, przeprowadzonej na olimpiadę w 1992 roku. Wcześniej nie było tu ani promenady ani plaż. Wcześniejsze zabudowania ( niestety też historyczne) zburzono i naniesiono piach, a wzdłuż brzegu ułożono deptak. Przy plaży znajduje się piękna promenada Passeig Maritim de la Barceloneta, przy którym znajdują się liczne kluby taneczne. Zdecydowanie dominuje w krajobrazie nowoczesny budynek ekskluzywnego hotelu W Barcelona. Nie sposób też przejść obojętnie obok futurystycznej rzeźby „Pez Dorado” artysty Franka Gehry. Dalej za malowniczą Barcelonetą ciągną się plaże i nadmorskie pasaże wzdłuż Av. del Litora l.

2018-08-15 09.50.26 1-min.jpg
Wieczorne powroty plażą stały się naszym rytuałem.

2018-08-15 09.50.27 1-min.jpg
Przy Barcelonecie ciągną się kluby muzyczne.

Zdecydowanie wybieram w tym zestawieniu nadmorski pasaż. Bardzo szybko przywykliśmy do rytuału, który sami sobie wymyśliliśmy. Po całym dniu zwiedzania, przedeptaniu niezliczonych kilometrów wybieraliśmy…prawie ośmiokilometrowych spacer wzdłuż brzegu. Robiliśmy tak każdego dnia, ponieważ to była ogromna frajda, a zanurzenie nóg w chłodnej wodzie połączone z masażem o gruboziarnisty piach sprawiało, że przy kwaterze czułam jak całe zmęczenie z nóg mnie opuszczało. Spacerowi towarzyszyło często zachodzące słońce.

      Atrakcje popularne : Atrakcje poza szlakiem

3:3

 

7. Pchli targ „Encants – Bellcaire Fira” vs. Mercat de Sant Josep de la Boqueria

Przy popularnym barceloński deptaku La Rambla, który jak już wiecie nie zawalił mnie z nóg choć uroku nie mogę mu odmówić, znajduje się rynek. Ale! To nie jest pierwszy lepszy rynek. Mercat de Sant Josep de la Boqueria to najpopularniejszy bazar w Barcelonie i z pewnością jeden z najstarszych. Ponoć już w XIII wieku przy La Rambla pojawiali się pierwsi kupcy, zaś w 1470 roku istniał tu pierwszy bazar. Gdy ulica zaczynała zyskiwać rangę deptaku turystycznego, większym zainteresowaniem zaczął cieszyć się też sam bazar. Władze miasta dostrzegając to, postanowiły wybudować nowy, bardziej reprezentacyjny bazar. Prace „remontowe” ruszyły w 1853 roku, a aktualny wygląd zyskała w 1911 roku. Zanurzając się do jego wnętrza można natknąć się na prawdziwe skarby. Najbardziej kusiły mnie słodycze, ale zapolowałam też na sery, owoce i wędliny. Pierwszy raz jadłam też ostrygi, które smakują morzem.

2018-08-15 04.43.13 1-min.jpg
Najpopularniejszy targ w Barcelonie.

2018-08-15 04.43.10 1-min.jpg
Wybór smakowitości na Mercat de Sant Josep de la Boqueria jest ogromny. Spróbowaliśmy tak wiele jak się dało.

W dzień targowy (poniedziałek, środa, piątek) to miejsce zapełnia się tłumami, ale nie turystów. Przychodzą tu mieszkańcy Barcelony, poszukujący najróżniejszych przedmiotów – poczynając od latarek poprzez kasety VHS, sprzęt elektryczny aż po używane suknie ślubne. Pchli targ nazywany oficjalnie La Fira de Bellcaire, a nieoficjalnie Encantes, to największy zewnętrzny targ w Barcelonie. Dawniej znajdował się na wolnym powietrzu, ale jakiś czas temu nad placem ustawiono srebrny dach o awangardowej formie. Rynek zajmuje obecnie kilka poziomów, gdzie zwarte jedno przy drugim kłębią się stoiska mniej lub bardziej profesjonalnie zorganizowane. Na najwyższym piętrze można znaleźć kilka straganów z jedzeniem, zaś najniżej handlarze wystawiają towar na ziemi. Panuje tu bliżej nieokreślony porządek, którego schematu jednak nie rozgryzłam.

2018-08-15 04.43.12 1-min.jpg
Niebanalna konstrukcja nad pchlim targiem.

2018-08-15 04.43.11 1-min.jpg
Pchli targ – Encantes – odwiedzany jest głównie przez mieszkańców. Można tu znaleźć wszystko.

W targowych zmaganiach moim faworytem została La Boqueira. Panujący tam klimat łączy w sobie nutę elegancji rodem z prestiżowych galerii handlowych z prawdziwym, dzielnicowym targiem. Zanurzyłam się w te alejki dając się ciągnąć za nos aromatem słodkiej czekolady, świeżych ryb, czy dojrzewających serów.

      Atrakcje popularne : Atrakcje poza szlakiem

4:3

Nie bez powodu pewne miejsca zostają okrzyknięte mianem atrakcji turystycznej. Można narzekać na tłumy turystów, ale nie bez powodu ciągną one czy to do niesamowitego parku, czy unikatowego w skali świata kościoła. Najprawdopodobniej pojawiają się tam, bo warto. Ku mojemu zdumieniu wygrały te pierwsze. Ikony stolicy Katalonii nie bez powodu się nimi stały. Jednak nie zwyciężyły w każdym starciu. Wiele z tych mniej znanych atrakcji Barcelony okazało się dla mnie prawdziwymi perełkami, a tłumu turystów tam nie widziałam. Co o tym sądzę? Chyba nie warto być takim niszowcem i rezygnować z odwiedzenia najbardziej popularnych miejsc w regionie, do którego się udajecie na wakacje. Z reguły to naprawdę unikaty. Nie ma też co zamykać się na atrakcje słabo reklamowane, ale gdy opowiadają Ci o nich lokalsi, to bierz aparat i jedź!

autor: Magdalena Drajkowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *