• Grecja,  Relacje

    Ateny: gdzie na plażę?

    Stolica Grecji nie jest nadmorskim kurortem. Po pierwsze dlatego, że jest to duże i niezbyt piękne miasto, choć kryje wiele pięknych miejsc o czym już Wam opowiadałam. Po drugie dlatego, że Ateny nie leżą nad morzem. Miasto oddalone jest od linii brzegowej o około 10 km. Nie oznacza to jednak, że nie da się korzystać z plaż i oddać się kąpielom morskim. Wręcz przeciwnie! Z Aten można w prosty sposób dotrzeć do miejsc z żółtym piaskiem lub kamienistym brzegiem i niezmiennie cudownie lazurową wodą. Pireus  – opalanie i spacerowanie Port. Właśnie z portem kojarzył mi się zawsze Pireus. Pamiętam wykłady z historii starożytności, na których port w Pireusie przewijał się…

  • Grecja,  Relacje

    Ateny: Perły w brudzie

    – Gdy taksówkarz przywiózł mnie pierwszy raz do centrum , to myślałem, że mnie oszukał i zawiózł do slumsów. – opowiadał nam Robert, który w Atenach mieszka od 20 lat, umilając swoimi zadziwiającymi historiami czas, podczas, gdy próbowaliśmy się przebić autem przez popołudniowe korki miasta – dopiero kiedy się odwróciłem i zobaczyłem Akropol uwierzyłem, że jestem w centrum miasta. Dookoła był syf. Odnieśliśmy podobne wrażenie. Ateny nie są piękne. Ciasne ulice, obdrapane tynki i otwarte kontenery zamiast koszy na śmieci tworzą przytłaczający obraz. Między tymi zakurzonymi alejkami znaleźć można prawdziwe perły. Jedną z nich jest z pewnością Akropol, który można „ugryźć” na wiele sposobów. Ateny to nie tylko Akropol, to…

  • Grecja,  Relacje

    Delfy: najpiękniejsze miejsce na świątynię boga piękna

    Poczułam uderzenie gorąca. Fala ciepła rozeszła się po ciele od stóp w zastraszającym tempie, wieńcząc swoją ucieczkę delikatnym dreszczami przechodzącymi nieśpiesznie po karku i niknącymi we włosach tuż u podstawy czaszki. Kąpiel w gorących źródłach Termopil wydawała mi się zupełnym wariactwem przy temperaturze powietrza przekraczającej w cieniu 30 stopni Celsjusza. Dałam się jednak namówić. Gdy zanurzyłam stopy w ukropie utwierdziłam się w swoich racjach. Maciek nalegał na drugą próbę. Było warto. Nigdy nie czułam się tak rześko. Po spędzeniu kilkudziesięciu minut w wodzie niemal wrzącej, upał greckiego popołudnia wydał mi się ledwie igraszką pogody, którą z całą łaskawością schłodzonego ciała tolerowałam.   Wąwóz utracony O ile początkowo za żadne skarby…

  • Grecja,  Relacje

    Korynt: kanał o lazurowym kolorze

    Najpierw poczułam ciepło. Odchyliłam głowę w stronę słońca. Poczułam lekkie szczypanie i delikatne mrowienie na policzkach. Poranek był przyjemny, ale już zwiastował piekielną temperaturę. Powietrze traciło z każdą minutą przyjemny, rześki ton, nabierając dusznego ciężaru, który – wiedziałam to – będzie towarzyszył nam już do końca dnia. Szybko zostawiliśmy za sobą nieduży, nieciekawy dworzec kolejowy pośrodku niczego. Od centrum dzieliły nas jakieś 3 lub 4 kilometry. Codziennie pokonujemy do pracy taką mniej więcej odległość, więc dziwiły nas zdziwione miny taksówkarzy, którzy nie mogli uwierzyć, że chcemy dojść, a nie dojechać do miasta. I tu mała dygresja, której sens nabierze znaczenia w miarę wgryzania się przez Was w ten tekst. Maciek…

  • Grecja,  Relacje

    Meteory: klasztory zawieszone na skałach

    Pustkowie. Na poboczu puch bawełny targany przez wiatr przewracał się raz w prawo, innym razem w lewo. Wydawał się równie co my zdezorientowany tą ogólną nicością wokół. Na kilkanaście kilometrów przed miejscowością Kastraki, bramą do Meteorów i naszym celem, nie było na drodze żadnych oznak, że jedziemy dobrze. Czarny asfalt pośrodku niczego prowadził donikąd. Presję potęgowało słońce, niepokojąco szybko zmierzające w październikowych dniach ku dołowi. Gdy morale w aucie zaczęły opadać, na horyzoncie mignęła skała. Z każdym kilometrem krajobraz się zmieniał, a po wjechaniu do miasteczka odetchnęliśmy pełną piersią. Jeszcze tylko krótki podjazd pod górę i będziemy u celu. Gwiaździsta noc Gdy na trzy miesiące przed grecką eskapadą zaczęłam planować…

  • Grecja,  Relacje

    Sounion: Kameralna zatoczka w cieniu popularnej świątyni

    Siedząc na wzniesieniu spoglądał w dół. Jego oczy zdradzały, że przeszedł więcej niż inni. Odgarnął stopą kamyki w idealnie białym kolorze. Jeden potoczył się w dół aż wreszcie spadł z klifu ginąc w lazurowych wodach Morza Egejskiego. Z wysokości ponad 60 metrów mężczyzna nie mógł dostrzec dramatu małego kamyka, nawet cichy plusk wody nie dotarł do jego uszu, które delikatnie owiewał gorący letni wiatr. Stojąc na klifie na Przylądku Sounion spoglądał w dal wypatrując białych żagli na horyzoncie. Nie dostrzegł jednak niczego, choć przychodził od tygodni wypatrując powrotu syna. Nagle pojawiły się. Z początku maleńkie punkciki, z każdym pokonany węzłem zdawały się w cudowny sposób rosnąć. Serce starca napełnione nadzieją…

  • Grecja,  Relacje

    Egina: Wyspa pistacją pachnąca

    Smak. Zazwyczaj miejsca, które odwiedzam kojarzą mi się z konkretną muzyką,wyjątkowym widokiem, ulotnym zapachem i ze smakiem. Zazwyczaj nie jest to jednak jeden smak, a cała mieszanka. Staram się poznawać kuchnię regionu, w której zawsze odnajduję różne nuty, tony, intensywność. Nie zawsze chcę do nich wracać. Jednak na Eginę wybrałabym się raz jeszcze. Ta grecka wyspa zostanie w mojej pamięci jako cicha przystań z urokliwymi, wąskimi uliczkami i cudownymi, kamienistymi plażami, a przede wszystkim smakiem pistacji. Obłędnym słodko-słonym, gęstym, oblepiającym usta i podniebienie smakiem, pozostającym na dzień, na cały ten jeden dzień towarzyszem spacerów po Eginie. Zalotne uliczki miasteczka Nie da się zaprzeczyć, że Egina uwodzi. Miłośnicy wąskich i krętych…

  • Grecja,  Relacje

    Ateny: Jak ugryźć Akropol?

    Park był pusty. Brakowało latarni. Ścieżki były jednak nadal dobrze widoczne, bo słońce dopiero zachodziło. Ścigając się z promieniami, które przebijały przez drzewa w coraz mocniejszym odcieniu czerwieni, wchodziliśmy na Wzgórze Muz. Leży obok osławionego ateńskiego Akropolu. Po drodze napotkaliśmy zaledwie kilkoro ludzi. Na wzniesieniu było tak niewiele osób, że można by było wszystkich obecnych zliczyć na palcach obu rąk. Podeszliśmy do skraju wzgórza skąd roztaczał się widok na podświetlone pozostałosci po starożytności. W dole rozlewały się światła dzisiejszego miasta. Starożytność w doskonałej harmonii współgrała w tym momencie ze współczesnością, co potęgowały dźwięki koncertu klasycznego, odgrywanego w pobliskim Odeonie Herodota, które echem wznosiły się ku górze. Starożytne sacrum Miejscem świętym…