• Hiszpania,  Relacje

    Barcelona: atrakcje popularne vs. atrakcje poza szlakiem

    Od pierwszego spojrzenia Barcelona mi się spodobała. Ciekawa architektura, ciągnące się kilometrami plaże, góry na widnokręgu i słoneczna pogoda sprawiły, że dałam się zauroczyć. Miasto okazało się jeszcze bardziej pociągające, gdy zaczęliśmy odkrywać jego wdzięki, odwiedzając najpopularniejsze atrakcje, jak i te mniej znane i często pomijane, nie zawsze jednak gorsze. Właśnie nad tym myśląc wpadłam na pomysł tego posta. Jak na Barsę przystało będzie prawdziwa emocjonująca rozgrywka. W każdym starciu weźmie udział jedna popularna atrakcja i jedna mniej znana. Żeby całość miała sens w każdej parze wyłonię zwycięzcę choćby wygrać miał tylko o włos. Remisów nie będzie. To co? Zaczynamy?   1. Sagrada Familia vs. Catedral de la Santa Creu…

  • Hiszpania,  Relacje

    Toledo: Miasto owładnięte duchem przeszłości

    Rozedrgane od gorąca powietrze owiewa delikatnie ciało. Wdziera się pod bluzkę i łaskocze po plecach. Właśnie zostawiliśmy za sobą przyjemny chłód katedry i równie miły jej cień. Wcisnęliśmy się w wąskie uliczki miasteczka, przystrojone wyjątkowo tuż przed Bożym Ciałem. Uciekając przed spiekotą wdarliśmy się pod baldachimy i z prawdziwą rozkoszą przedzieraliśmy się przez gąszcz alejek. Im bardziej zagłębialiśmy się w tkankę miasta, tym mocniej czułam prawdziwe jej tętno. Tętno bijące w jednostajnym rytmie historii, która wypełnia najmniejsze zaułki. Wciskając się w arterie Toledo odniosłam wrażenie, że w mieście czuć na każdym kroku ducha przeszłości. Rycerskie dygresje Mijaliśmy zwyczajne zdawałoby się witryny sklepowe, a jednak nie. W Toledo są prawdziwym festiwalem…

  • Hiszpania,  Relacje

    Madryt: Być kustoszem wolnych chwil

    Wysoka zabudowa przy uliczkach przyjemnie chroniła przed spiekotą słońca, podobnie jak cieniste alejki parków, gdzie po ekscytujących doznaniach dnia odpoczywaliśmy, czy zadaszone mercado, gdzie spędzaliśmy wieczory po dniu pełnym wrażeń. O miejscach idealnych do odprężenia pisałam już w jednym wcześniejszych postów. Stanowią przestrzeń, gdzie na jedną chwilę, a czasem na więcej niż chwilę zostawaliśmy dzieląc się przeżyciami i wrażeniami. Czasem nie robiliśmy nic. Siadaliśmy na parkowej ławce lub przy stoliku w lokalu i patrzylismy na ludzi, którzy przewijali nam się przed oczami, bo brakowało nam już sił po całym dniu pełnym atrakcji. Stolica Hiszpanii nie zawiodła mnie pod tym względem rozrywek. W Madrycie każdy znajdzie atrakcje dla siebie. Odkrywałam miasto…

  • Hiszpania,  Relacje

    Madryt: Krotochwile o smaku Lolei

    Szerokie promenady i wąskie uliczki, tłumnie oblegane place i placyki, brak gór, brak jeziora, brak morza – prawdziwa metropolia europejska z ponad 3 mln. mieszkańców może dziwić jako miejsce na odpoczynek. Jest tu gwarno. Bywa tu bardzo tłoczno. Nie widać jednak pośpiechu. Zdaje się, że każdy ma tu czas na jeszcze jedną kawę, na jeszcze jedno tapas, na jeszcze jedną lampkę wina. Popijając na cudownym mercado słodką Loleę można odnieść wrażenie, że sezon turystyczny dopiero się zacznie, gdy tymczasem trwa już na dobre. Madryt nie przyciąga takich tłumów turystów jak Barcelona czy w ostatnim czasie Lizbona. Pomimo dynamicznej zmiany trendów w turystyce rzadko słyszy się, że w tym roku w…

  • Hiszpania,  Relacje

    Toledo: W dzień przed najważniejszym wydarzeniem roku

      Wchodzimy w wąskie uliczki i na niewielkie placyki. Nad głowami rozciągają się wstęgi i baldachimy z różnobarwnych płacht materiału. Balkony i okna budynków ozdobiono chorągwiami i arrasami. Widać też kwiaty i lampiony. Liczy się ilość. Ważna jest pomysłowość. Uliczki rywalizują nieoficjalnie o miano najpiękniejszej. Wzdłuż niektórych ciągnie się rząd krzesełek. Jedne z drewna, nadgryzione zębem czasu. Inne ledwo używane, może kupione na tę okazję. Miasteczko stroi się z podekscytowaniem. W powietrzu czuć podniosłą atmosferę. Toledo w przededniu Bożego Ciała zdaje się nie zważać na turystów. To idealny moment by móc przyjrzeć mu się z bliska. W pełnej krasie, w radosnym oczekiwaniu, urokliwie podekscytowane. Słońce nie jest jeszcze wysoko, ale…

  • Hiszpania,  Relacje

    Barcelona: Zakamarki Wzgórza Montjuïc

    Rok 1992. Wakacje. Wieś Soczewka. Grupa dzieci w wieku między pięć a dziesięć lat, machając kijkami niczym dyrygenci przemierza leśne ostępy ze śpiewem na ustach. Hałas dociera do wszystkich domków letniskowych w okolicy. Zbliża się pora obiadowa. Dzieciaki z ociąganiem opuszczają letnie bazy, by na te dwie godziny wrócić do świata dorosłych i zjeść pomidorową z ziemniakami, surówką i kotletem. Potem znów będzie można się bawić. A wieczorem wszyscy pójdą do baru. Rozsiądą się przed budynkiem na plastikowych krzesełkach lub kocach w kratę. I będą oglądać igrzyska olimpijskie. Rano znów dzieciaki pobiegną do swoich leśnych baz, a po południu znów wrócą na obiad śpiewając rytmicznie „Bar-ce-lo-na dzie-wię-dzie-siąt-dwa Bar-ce-lo-na!”. Tylko tyle,…