• Waszyngton DC - budynek Kapitolu
    Relacje,  USA

    Waszyngton: Ikony prezydenckiego miasta

    Odepchnęłam od siebie powidoki snu, które jeszcze zostały gdzieś po powiekami, gdy zostawiliśmy za sobą dworzec. Lekko przymrużyłam oczy od zbyt ostrego słońca, po czym od razu je otworzyłam szeroko.  Usta rozciągnęły mi się w lekkim uśmiechu. Na horyzoncie majaczył już widok dobrze znany z filmów, seriali, wiadomości. Kopuła Kapitolu wyłaniała się powoli, majestatyczne jak przystało na monument, ikonę Ameryki. Szłam w jej kierunku, wpatrzona i przyciągana magnetycznym wdziękiem, uwiedziona niewinną bielą, która skrywa w istocie potężną władzę. Waszyngton D.C jest stolicą Stanów Zjednoczonych Ameryki od 1790 roku. Rolę przejął od nieco zmęczonego już tą szlachetną i reprezentacyjną funkcją Nowego Jorku, który mógł wrócić do swoich ukochanych finansów i rozpustnej giełdy.  Długie…

  • Płock - widok Wzgórza Tumskiego
    Polska,  Relacje

    Płock: zapomniana stolica Polski

    Zbliża się wieczór, gdy przejeżdżamy przez most zawieszony na rzeką. Widok prezentuje się naprawdę dumnie. Średniowieczna katedra jest osadzona na wysokiej skarpie położonej nad Wisłą, której szerokość w tym miejscu biegu jest wyjątkowo imponująca, ponieważ przekracza 600 metrów. Słońce chyli się ku horyzontowi, rzucając złotą poświatę na każdy najdrobniejszy szczegół jaki jestem w stanie dostrzec. Lekko się uśmiecham zawsze na ten widok trochę z sentymentu, bo rodzinne miasta już tak mają. Miasto rodzinne tworzy tę szczególną więź, plączącą oddanie i sympatię, z zawodem, rozczarowaniem. Urodzenie i wychowanie w tym, a nie innym miejscu na ziemi wiąże człowieka nierozerwalnymi więzami na całe życie czy tego chce, czy nie, a powroty zawsze…

  • Relacje,  USA

    Nowy Jork: wiel(ki)e rzeczy do zobaczenia

    Jest tylko jedno wielkie jabłko. To jest Nowy Jork – tak pisał w czasopiśmie „New York Morning Telegraph” ceniony dziennikarz sportowy, John J. Fitz Gerald . Był znany dzięki stałej, regularnie pojawiającej się rubryce Dookoła Wielkiego Jabłka, w której opisywał gonitwy koni. Oryginalną nazwę dla niej zaczerpnął z pewnej rozmowy dżokejów, którą usłyszał mimochodem, a wyciągnął z niej prosty wniosek i chwytliwy tytuł rubryki. W tamtym okresie nie było ważniejszej wygranej w konnych wyścigach niż ta na torze w Nowym Jorku. To wówczas było coś wielkiego! To było big apple! – jak  ówcześnie mawiano o czymś naprawdę ważnym. Z końskich stajni poprzez rubrykę w renomowanym czasopiśmie i utwory jazzmanów lat 30-tych wyrażenie big apple przeszlo do języka…

  • Relacje,  USA

    Nowy Jork: miasto do schrupania

    Od dim sumów w Chinatown aż po soczyste burgery na Harlemie – Nowy Jork oferuje całe morze możliwości kulinarnych, a jedzenie jest jedną z największych atrakcji tego miasta. Warto zaplanować dodatkowy budżet na chodzenie po restauracjach, barach i knajpach bistro, bo w tym mieście możecie skosztować wszystkiego. Kuchnia kantońska, meksykańska, amerykańska czy włoska rozwijają się obok siebie tworząc wielki armoatyczny tygiel, z którego każdy może czerpać pełnymi garściami. Wobec tego gdzie i co zjeść w Nowym Jorku? Nowojorski hot dog Prawdziwym klasykiem w nowojorskim streetfoodowym menu jest hot dog. Nie bez powodu, ponieważ to właśnie na plaży Coney Island, stanowiącej część Brooklynu, który dziś należy do Nowego Jorku, narodziła się…

  • Oceanarium w Lizbonie - hipnotyzujący kolor wody
    Portugalia,  Relacje

    Lizbona: Hipnotyzujące oblicze portugalskiej stolicy

    Nigdy nie uważałam się za osobę podatną na hipnozę.  Pomimo marzycielskiego usposobienia twardo stąpam po ziemi i wierzę, że dostajemy dokładnie tyle, ile jesteśmy w stanie sami wyrwać światu zębami i rękami. W porywach romantyzmu poddaję się jednak chwilom, pozwalam sobie na wzruszenia, drgnienia serca, rozszerzone ze zdziwienia oczy, czy przymrużone błogością powieki. W tych ulotnych chwilach beztroskiego rozedrgania emocjami daję się zahipnotyzować. Oglądam otoczenie przez lukę rzeczywistości, jakby lekko za mgłą, lekko nierealne. Oddaję się celebracji tego momentu zatracając się w nim całą świadomością siebie, daję się zahipnotyzować, porwać, obezwładnić. Lizbona wprowadziła mnie swoimi zaklęciami w ten stan nie raz, pozostawiając w pamięci wytłoczone emocjami wspomnienia. Podwodny świat, czyli Oceanarium…

  • Relacje,  Ukraina

    Sewastopol: starożytne ruiny, wojskowa baza i komunistyczne pomniki

    Jechaliśmy marszrutką już tak długo, że powoli przestawałam wierzyć Lenie. Obiecywała pokój w centrum Sewastopola, a od dworca dzieliło nas już chyba ponad pół godziny drogi lokalnym busikiem. A może mniej? Chyba nie spodziewaliśmy się, że miasto będzie tak rozległe. Byliśmy gotowi wysiąść na kolejnym przystanku i szukać dalej noclegu, ewentualnie rozbić namiot gdziekolwiek…nawet w środku blokowisku. Gdy marszrutka się zatrzymała Lena na szczęście wstała, błysnęła w uśmiechu swoim złotym zębem, mówiąc  mniej więcej „Podziemny Pierechod. Zapamiętajcie przystanek”. Kiwnęliśmy głowami i ruszyliśmy w kierunku bloku za starą Ukrainką o obfitym biuście, spoczywającym na wystającym brzuchu. Byliśmy ponad 1600 kilometrów od domu na południowym krańcu Półwyspu Krymskiego, po 40 godzinach jazdy pociągiem.…

  • Hongkong,  Relacje

    Hongkong – duchowe oblicze miasta

    Sięgające nieba nowoczesne wieżowce w Hongkongu kładą się cieniem na zabytki tego miasta, z których wiele stanowią dawne świątynie. To w nich kryje się duchowe oblicze tego miasta z całą gamą cieni i półtonów, tworzących niezwykłą mozaikę, mozaikę, w której przez nowoczesną tkankę jednej z największych metropolii świata przebija dym kadzideł z buddyjskich świątyń. Man Mo Temple Wnętrze ukryte było w półmroku, rozświetlonym delikatnie przez drobne płomienie świec. Stałam w środku przebijając wzrokiem warstwy dymu unoszącego się nad modlitwami wiernych, którzy przyszli tu złożyć obietnice czy też prośbę. Świątynia Man Mo stanowi bowiem hołd złożony bogu literatury (Man) oraz bogu wojny (Mo), ponoć szczególnie czczonym przez ambitnych studentów pragnących odnieść…

  • Polska,  Relacje

    Tleń: Odetchnąć pełną piersią

    Słońce przesuwało się łagodnie w swoim popołudniowym rytmie. Promienie opadały na bór z dostojnym wdziękiem późnego lata. Przebijając się przez miejscami grubą, miejscami ledwie dostrzegalną szatę liści między gałęziami drzew tworzyły na ścieżce mozaikę z cieni i światła. Migocząca tym rytmem półtonów droga przez las wydawała się falować i żyć własnym życiem. Stawiając kolejne kroki w towarzystwie cichego szurania psich łap pokonywaliśmy drogę do Piekła, oddalonego kilkanaście minut spacerem od Tlenia. Było tu tak cicho, że uderzenia skrzydeł owadów wydawały się głośne niczym warkot śmigieł helikopterów. Taplając się w tej błogiej ciszy przez chwilę, można było uwierzyć, że diabeł mówi tu dobranoc. Przystanek nad Wdą Zostawiliśmy auto z boku na…

  • Grecja,  Relacje

    Ateny: gdzie na plażę?

    Stolica Grecji nie jest nadmorskim kurortem. Po pierwsze dlatego, że jest to duże i niezbyt piękne miasto, choć kryje wiele pięknych miejsc o czym już Wam opowiadałam. Po drugie dlatego, że Ateny nie leżą nad morzem. Miasto oddalone jest od linii brzegowej o około 10 km. Nie oznacza to jednak, że nie da się korzystać z plaż i oddać się kąpielom morskim. Wręcz przeciwnie! Z Aten można w prosty sposób dotrzeć do miejsc z żółtym piaskiem lub kamienistym brzegiem i niezmiennie cudownie lazurową wodą. Pireus  – opalanie i spacerowanie Port. Właśnie z portem kojarzył mi się zawsze Pireus. Pamiętam wykłady z historii starożytności, na których port w Pireusie przewijał się…

  • Hiszpania,  Relacje

    Barcelona: atrakcje popularne vs. atrakcje poza szlakiem

    Od pierwszego spojrzenia Barcelona mi się spodobała. Ciekawa architektura, ciągnące się kilometrami plaże, góry na widnokręgu i słoneczna pogoda sprawiły, że dałam się zauroczyć. Miasto okazało się jeszcze bardziej pociągające, gdy zaczęliśmy odkrywać jego wdzięki, odwiedzając najpopularniejsze atrakcje, jak i te mniej znane i często pomijane, nie zawsze jednak gorsze. Właśnie nad tym myśląc wpadłam na pomysł tego posta. Jak na Barsę przystało będzie prawdziwa emocjonująca rozgrywka. W każdym starciu weźmie udział jedna popularna atrakcja i jedna mniej znana. Żeby całość miała sens w każdej parze wyłonię zwycięzcę choćby wygrać miał tylko o włos. Remisów nie będzie. To co? Zaczynamy?   1. Sagrada Familia vs. Catedral de la Santa Creu…