Zamek w Kórniku
Polska,  Relacje

Kórnik: spacer po najpiękniejszym arboretum w Wielkopolsce

Zieleń drzew uderzała z całą swoją soczystością w nasze spragnione wiosennego klimatu twarze. Słońce sączyło się z nieba przyjemnym strumieniem, łapiąc za policzki i nosy. To nie była nasza pierwsza wycieczka, ale pierwszy raz przyjechaliśmy tu wiosną, w niemal pełnym rozkwicie ogrodu, który oszałamia intensywnością doznań. Ścieżki kuszą i nęcą igrającymi na kamykach promieniami słońca, które odsłaniają tajemnice całego piękna czekającego na nas o krok w przód.

Ścieżkami w arboretum mozna chodzić długie godziny.

Magiczne arboretum kórnickie

Cała magia tego miejsca zaklęta jest w roślinach starannie dobranych do siebie i tworzących pełen wdzięku naturalny krajobraz. Do stworzenia tego osobliwego miejsca przyczyniła się Teofila z Działyńskich Potulicka w końcu XVIII wieku. Wymiotła chwasty i porosty z ganku swojej „chatki” i postawiła na tak arystokratyczny styl, żeby sąsiadom w pięty poszło. Przystrzyżone równo jak szeregi armii Napoleońskiej żywopłoty były kwintesencją stylu francuskiego. Moda to jednak kwestia kilku chwil, a arystokraci sprzed stuleci byli w te klocki nie gorsi niż instagramerzy i youtuberzy w dzisiejszych trendach, więc po pewnym czasie francuski ogród stał się bardziej angielski, bo tak było modnie. Paradoksalnie ten sztuczny koncept okiełznania krajobrazu miał na celu nadanie otoczeniu bardziej naturalnego wyglądu. Z tego miejsca pukam się w głowę i biję brawo jednocześnie dla mądrych głów, co wymyśliły, żeby naturę uczynić bardziej naturalną. Nie twierdzę, że to złe, ale dziwne – co najmniej. W każdym razie do dziś pewne elementy tej angielszczyzny ogrodowej zachowały się w kórnickim arboretum, choćby w przestrzennych łąkach.

Już „od progu” arboretum w Kórniku stwarza wrażenie bardzo przestronnego.

Po przekroczeniu progu ogrodu naszym oczom ukazała się pełna różnych odcieni zieleni sceneria. Nie ma konkretnego, z góry narzuconego sposobu, który nakazywałby zwiedzanie w jednym kierunku lub tylko z przewodnikiem. Każdy może odkryć to miejsce na swój sposób. Arboretum Kórnickie podpowiada na swojej stronie jedną z możliwości tematycznego zwiedzania. „Ścieżka Drzew Świata” to spacer 3,5-kilometrową wyznaczoną trasą, której najważniejsze punkty stanowi 25 gatunków drzew z całego świata. My poszliśmy na żywioł, przechodząc bez zrozumiałej logiki między alejkami i alejami, zauroczeni spektakularnymi zakątkami. W maju najbardziej zachwycające są miejsca z różanecznikami i azaliami, które właśnie w tym miesiącu zaczynają kwitnąć. Gałęzie krzewów uginają się wówczas od kwiatów w najróżniejszych kolorach i odcieniach. To wygląda obłędnie! Gdybyśmy zmotywowali się do wcześniejszego przyjazdu, to w na przełomie kwietnia i maja moglibyśmy oglądać spektakl rozkwitających magnolii. Na szczęście Kórnik oddalony jest tylko o 25 kilometrów od Poznania, więc wyskoczyć możemy zawsze, a skoro już wiem kiedy magnolie rozkwitają, to następnego razu nie przeoczymy.

Kalendarz kwitnienia (orientacyjny)
• Początek- połowa kwietnia – śnieżnica wiosenna, przebiśnieg, rannik zimowy
• Koniec kwietnia – magnolie
• Maj – azalie, różaneczniki, bzy


Niestety nigdzie na stronie arboretum kórnickiego nie znalazłam kalendarza kwitnienia roślin. Szkoda, bo jako że nie znam się szczególnie dobrze na drzewach, krzewach i kwiatach, to chętnie podejrzałabym na stronie arboretum jakiś wykaz, żeby wiedzieć czy właśnie teraz najlepiej wybrać na spacer po ogrodzie.


Kiedy jechać do arboretum w Kórniku?


Myślę, że o każdej porze roku. Zimą jednak może być tu trochę nudno, ponieważ jest to ogród, więc przyciąga roślinnością. Gdy jej brakuje arboretum wygląda pusto, choć panuje wówczas spokój. Wiosna to czas, gdy większość roślin rozkwita. Okres kwitnienia azalii, różaneczników oraz magnolii to prawdziwa fiesta w ogrodzie. Odbywają się wówczas specjalne imprezy tematyczne. Ogród jest na tyle duży ( ma ponad 50 ha), że nawet w tych wzmożonych okresach turystycznego zainteresowania, można bez problemów spacerować po arboretum w Kórniku. Większe grupki zatrzymują się przy kwitnących gatunkach, więc zrobienie zdjęć bez przypadkowej osoby może być utrudnione.

Arboretum w kórniku
Ogród w rozkwicie prezentuje się wyjątkowo okazale

Latem można trafić jeszcze na okresy kwitnienia niektórych roślin, chociażby lip. Jednak zdecydowanie bardziej przyciąga tu wówczas przyjemny chłód cienia drzew, w którym można się schować przed piekącym słońcem, jednocześnie oddając się przyjemności spacerowania. Na jesieni warto tu przyjechać dla kolorów. Paleta odcieni żółci, czerwieni i brązu pozwala napawać się czystym pięknem złotej polskiej jesieni. Jak widać arboretum w Kórniku warto odwiedzić zawsze, a najlepiej wybrać się tu o każdej porze roku, żeby na własne oczy przekonać się jak zmienia się przyroda.

kwiaty w Kórniku
Nic tylko chodzić i się zachwycać!

Fakt, że trafiliśmy na okres kwitnienia azalii i różaneczników był czystym przypadkiem i przypadkowo świetną dodatkową atrakcją, bo przede wszystkim chcieliśmy pokazać jak fenomenalnym miejscem jest arboretum w Kórniku naszym rodzicom. Na półdniową wycieczkę zabraliśmy ich na spacer do tego ogrodu i to był strzał w dziesiątkę. Pogoda dopisała, a miejsce z miejsca podbiło serce rodziny.

W arboretum w Kórniku

Chodziliśmy alejami pod wysokimi drzewami, okrążyliśmy niewielkie jezioro, napotykaliśmy dziwne, a zarazem osobliwe rośliny. Układ arboretum wciąga, zachęcając do podążania kolejną aleją lub ścieżką. Jego różnorodność sprawia, że spacer jest ciekawy i nawet się nie zorientowaliśmy jak minęły dwie godziny. Dopiero, gdy stanęliśmy przy wyjściu zobaczyliśmy ile czasu upłynęło, a tuż obok czekała na nas jeszcze jedna wyjątkowa atrakcja.

Uroczy pałac w Kórniku

Arboretum przylega do pałacu, który jest dumą miasta i z pewnością należy najciekawszych posiadłości zamkowych w Wielkopolsce. Pałac leży nieopodal Jeziora Kórnickiego, jednak nie to stanowi o jego osobliwości. Zachwycająca jest fosa, otaczająca budowlę, która nadal jest wypełniona wodą! To niesamowite jak bardzo dzięki temu przypomina baśniowe pałace. Brakuje tylko aligatorów, które kłapałyby paszczami na niepożądanych gości.

Krótka historia pałacu w Kórniku

Gdy spojrzy się na przeszłość zamku, to ta fosa nabiera sensu. Pierwotnie bowiem był on warownią, wobec czego miał zapewnić ochronę mieszkańcom. Nieco później, bo w pierwszej połowie XV wieku wybudowano murowany zamek z basztą, otoczony fosą. Sądzę, że nie było w niej rekinów, aligatorów ani piranii, ale kto tam wie, jakie zwierzęta pływał wokół średniowiecznego zamku. Zdaje się, że tak tkwił w tym średniowiecznym marazmie aż do XVIII wieku, kiedy to odświeżono nieco budowlę, czyniąc z niej barokowy pałac. Dzisiejszy romantyczny charakter zawdzięcza zaś XIX-wiecznej przebudowie.

Pałac w Kórniku wielokrotnie zmieniał swoich właścicieli. Pierwsze pewniejsze informacje o posiadłości pochodzą z XIV wieku i wspominają, iż właścicielami był wówczas ród Łodziów, z którego wywiódł się ród Górków, właścicieli Kórnika w XV wieku. Przez kolejne dziesięciolecia przechodził z rąk do rąk, pozostają jednak w majątku rodziny. W 1676 zamek otrzymał Zygmunt Działyński i pozostał u Działyńskich przez kolejne 200 lat. Pod ich troskliwym patronatem budynek oraz jego otoczenie przeżywały swoją świetność. Powstało arboretum, o którym wspominałam na początku, a także biblioteka zamkowa o spektakularnych zbiorach. Obecnie budynek znajduje się pod opieką Polskiej Akademii Nauk.

Informacje praktyczne
ceny biletów:

normalny – 16 zł, ulgowy – 8 zł
godziny otwarcia:
01.01 – 28.02 nieczynne
01.03 – 30.04 wtorek – niedziela 10:00-16.00 (poniedziałki nieczynne)
01.05 – 30.09 wtorek – niedziela 10:00-17.00 (poniedziałki nieczynne)
01.10 – 15.12 wtorek – niedziela 10:00-16.00 (poniedziałki nieczynne)
17.12 – 31.12 nieczynne

Zwiedzanie pałacu w Kórniku

Nie ma innej drogi, więc trzeba przejść przez most, a tuż za nim wchodzi się do wielkiej sieni. Tu spotkało nas pierwsze zaskoczenie, bo… musieliśmy włożyć na buty filcowe kapcie. Metoda przestarzała i mocno pachnąca starocią, ale jedyna skuteczna, jeżeli te fenomenalne posadzki w pałacu kórnickim mają przetrwać przynajmniej drugie tyle lat, ile mają. Wyposażeni w filcowe ochraniacze ruszyliśmy dalej. Okazało się, że o ile z zewnątrz pałac nie wygląda na okazały, o tyle wnętrze jest przestronne i musiało być całkiem wygodne do mieszkania. Wnętrze pałacu skrywa pięknie zachowane komnaty, w których największe wrażenie robią starannie wykonane podłogi oraz sufity. Chyba największym zaskoczeniem jest Sala Mauretańska, która nawiązuje białym portykiem oraz zdobieniami do stylu mauretańskiego i stanowi w mojej ocenie perełkę tego miejsca. Obecnie znajduje się w niej zbiór pamiątek narodowych. Na taki pomysł wykorzystania przestrzeni wpadł Jan Działyński, choć gdy salę tę przygotowywał Tytus Działyński ulokował niej początkowo bibliotekę.

Wnętrze zamku w Kórniku

Ponoć zamek posiada też lochy, nie są jednak dostępne dla turystów. Mało kto ze zwiedzających widział też Białą Damę, która ponoć po północy opuszcza obraz, znajdujący się w jadalni i przechadza po zamku kórnickim oraz ogrodzie, sprawdzając czy są należycie zadbane i utrzymane. Białą Damą jest Teofila z Działyńskich Szołdrska-Potulicka, która swego czasu była właścicielką tej posiadłości i najwyraźniej trudno jej rozstać się z pałacem.

Wnętrze pałacu w Kórniku
Wnętrze zamku.w Kórniku

Na bilecie pałacowym można wejść też do powozowni, która znajduje się poza budynkiem zamku, ale w odległości 5 minut spacerem od zamku. W pomieszczeniu znajdują się trzy powozy, zakupione przez Jana Działyńskiego ponoć za astronomiczną kwotę. Nie są to byle jakie bryczki a powozy z najwyższej półki, bo od producenta londyńskiego Baker&Co, firmy która w XX stuleciu zaczęła współpracę z Rolls-Roycem. Jeden z powozów był przewidziany na dalsze wyprawy, bo można w jego wnętrzu położyć się w pełni wyprostowanym i spać. Trzeba przyznać, że jego rozmiary są imponujące i nieco nawet przytłaczające, pozostałe dwa są zdecydowanie mniejsze.

Na wizytę w Kórniku warto poświęcić kilka godzin, żeby ze spokojem pospacerować po ogrodzie i przyjrzeć się pałacowi z zewnątrz i we wnętrzach. My za każdym razem wracamy z takiej mini wycieczki bardzo zadowoleni, a tym razem dodatkowo widzieliśmy, że rodzicom też bardzo się spodobało to miejsce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *