Anglia,  Relacje

Londyn: Sztuka o zwiedzaniu muzeów w ośmiu aktach z antraktami. Część 3

Akt III: Kopalnia wiedzy

Siedem pięter po prostu pochłania uwagę zwiedzającego. Muzeum Nauki w Londynie zajmuje potężny budynek przy Exhibition Road, który już z zewnątrz zdradza, że będzie co oglądać w środku. I faktycznie było! Nie rozczarowałam się. Zbiory muzeum są imponujące, a ich ekspozycja świetnie dostosowana do współczesnych odbiorców. Tu po prostu czuć ducha postępu, zwłaszcza w wielkiej sali ze starodawnymi pojazdami, podwieszonym u sufitu samolotem, czy przymocowanymi do ściany autami z epoki. Meandrując między gablotami przyglądałam się replikom dawnych parowozów w miniaturze. Ogromna przestrzeń, w której poszczególne galerie płynnie przechodziły jedna w drugą wywarły na mnie nie ukrywam pozytywne wrażenie.

SONY DSC

Niespodziewanie dla siebie samej dużo czasu poświęciłam obejrzeniu zegarów. Być może podświadomie zainspirował mnie jeden z rozdziałów biografii miasta, która wyszła spod ręki Petera Ackroyd’a. W książce Londyn. Biografia autor w zabawny, nieco złośliwy sposób określa czas mianem boga londyńczyków. Ich całe życie poddane było, jak i jest dalej, rygorowi odmierzanego dokładnie czasu. Każda czynność dnia ma swoją ściśle określoną porę, co ponoć sprawia, że londyńczycy nie tracą czasu na czcze gadanie, zawsze się wszędzie śpieszą, ba nawet wykształcili swój specyficzny prędki chód. Zegary wpisane były, są i będą w miejską tkankę Londynu – od tego katedralnego po sławetnego Big Bena. Mając w głowie taki obraz znaczenia zegarów w Londynie nie mogłam po prostu przejść obojętnie obok galerii The Clockmaker’s Museum, która mieści się na drugiej kondygnacji budynku.

SONY DSC

Na wystawie znajduje się ponad 1000 zegarków, 80 – zegarów, w tym jeden z najstarszych na świecie (mający około 1500 lat zegar słoneczny), a także 25 chronometrów okrętowych. Eksponaty zabierają w podróż w czasie od pierwotnych przyrządów do pomiaru po zaawansowane technologicznie modele współczesne. Ponadto Muzeum Nauki prezentuje naprawdę spektakularne zbiory – od satelitów kosmicznych i rakiet, poprzez pierwsze komputery (tak, tak również pierwsze maszyny Apple), rozwiązania na parę, maszyny elektryczne i mnóstwo, naprawdę mnóstwo eksponatów będących kamieniami milowymi na drodze ludzkiego rozwoju w dziedzinie techniki i wiedzy.

Antrakt – zakupy bogaczy

Kierując się na dzielnicę Soho od strony wielkiej trójki londyńskich muzeów przy Exhibition Road zahaczyliśmy o historyczny już Harrods. Ten ekskluzywny dom handlowy mieści się przy Brompton Road i nie sposób przejść obok niego obojętnie. Głównie z uwagi na bardzo efektowną architekturę kilkupiętrowego budynku, a po zmroku również przez wzgląd na oświetlenie, które  mi osobiście chyba najbardziej przypadło do gustu z całego tego obiektu. Przypomina żarówkowe ozdoby elewacji z okresu przed neonami. Przywodzi na myśl dawny hollywoodzki szyk.

 

SONY DSC

Tego nie mogę powiedzieć o wnętrzu. Nie, nie mam na myśli jego architektury, a zawartość. Harrods tonie w błyskotkach. Rozumiem, że bogaci ludzie chcą pokazać, że ich stać i nic mi do tego. Spoglądając na wystawy sklepowe miałam jednak nieodparte wrażenie, że skierowane są do miłośników nachalnego epatowania bogactwem. Błyszczą torebki, buty, ubrania i oczywiście biżuteria. Ponoć Harrods w Londynie często odwiedzają w celach shoppingowych nie tylko bogate Europejki, ale także bogate mieszkanki Dubaju, czy żony szejków.

SONY DSC

 

Jako zwolenniczka biżuterii – owszem, ale nie tak nachalnej, z ogromnym zdziwieniem obserwowałam rozognione spojrzenia kobiet pochłaniające wzrokiem błyskotki. O gustach się jednak nie dyskutuje. Bez większego problemu i bez rozpaczy opuściłam więc ekskluzywny Harrods. 

autor: Magdalena Drajkowska

Poprzednie części opowieści o Londynie przeczytacie tu: 1, 2, 4, 5, 6, 7, 8.

Więcej zdjęć na Fanpage Zza Grubych Szkieł w albumie Londyn: Sztuka o zwiedzaniu muzeów w ośmiu aktach z antraktami

ZapiszZapisz

0 Komentarzy

  • NOVA

    „Omnia Omnibus Ubique” czyli „Wszystko Wszędzie dla Wszystkich” to slogan marki Harrods. Ronald Reagan, zanim został prezydentem, zamówił tam słoniątko. Historia głosi, że kiedy zadzwonił do Harrodsa, aby zapytać, czy sklep ma w ofercie sprzedaż słoni – symbol jego partii – otrzymał odpowiedź : ” Byłby to słoń afrykański czy indyjski , sir? „

Pozostaw odpowiedź NOVA Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *