Anglia,  Relacje

Londyn: Sztuka o zwiedzaniu muzeów w ośmiu aktach z antraktami. Część 6

Akt VI: Londyn w negliżu

Historia miasta rozebrana całkowicie do rosołu prezentuje dzieje angielskiej stolicy w fantastyczny sposób. Opowieści odarte z nudnej przyodziewki starodawnych gablotek muzealnych prezentują nagą prawdę o mieście i jego mieszkańcach od czasów prehistorycznych aż po dzień dzisiejszy.

Museum of London to gwarancja udanej wyprawy w głąb czasów, która odbyć można – co ciekawe udając się do finansowej strefy miasta. Muzeum mieści się w strefie City of London, a dokładnie zajmuje część powierzchni Barbacan Centre, kompleksu budynków powstałych w latach 60.-70. w miejscu zniszczonych bombardowaniami zabudowań. To niezwykłe jak doskonałe jest to miejsce właśnie na budynek skrywający opowieść o życiu Londynu od narodzin miasta aż po dziś dzień. Muzeum osadzone w nowoczesnej strefie finansowej ma otwartą perspektywę na leżącą w pobliżu najstarszą cześć miasta. To się nazywa symbolika!

SONY DSC

Wejście jest dość niepozorne. Warto się jednak przełamać i wkroczyć do wnętrza mimo obaw. Kryje bowiem świetnie przemyślane, wykonane i rozmieszczone ekspozycje z tym brytyjskomuzealnym sznytem interaktywnym. Ponad 6mln obiektów dokumentuje przeszłość angielskiej stolicy, co przyczyniło się do uznania Museum of London za największe na świecie muzeum poświęcone historii miasta. Nie powinno to aż tak dziwić zważywszy na wczesne ślady osadnictwa ludzkiego na tym terenie oraz burzliwą i barwną jego historię. Przedstawiają ją oryginalne artefakty, ale też makiety rekonstuujące wygląd Londynu w poszczególnych okresach rozwoju. Mnie przypadła do gustu najbardziej wystwa XIX-wiecznego Londynu. Stworzona na wzór ulicy z epoki pozwala odkrywać wiktoriańskie miasto i przez witryny sklepów i zakładów zaglądać do dawnych wnętrz.

SONY DSC

W drodze przez epoki napotkałam także wyjątkowe postacie . Już wcześniej wiedziałam sporo o Panu Holmesie i byłam oraz jestem jego fanką, ale Misia Paddingtona tak naprawdę poznałam dopiero tu. Wiedziałam, że to Brytyjczyk, ale głębszej wiedzy nie posiadałam. Postać uroczego niedźwiadka stworzył Michael Bonda, a jego historię swoich przedstawił na kartach aż 14 książek. Miły miś o wyjątkowo grzecznym usposobieniu urodził się w Peru, ale dziwnym zrządzeniem losu trafił do Anglii, gdzie na stacji Paddington znalazła go rodzina Brownów. Wkrótce niedźwiadek zyskał przyjaciół w Londynie. Mimo spokojnego usposobienia przytrafiają mu się niecodzienne przygody. W Museum od London można podziwiać kolejne wcielenia niedźwiadka od pierwszych maskotek aż po dzisiejszego pluszaka. Niezmienny pozostał błękitny płaszczyk przeciwdeszczowy i kapelusz, w różnych okresach czarny bądź czerwony. Idealnym wspomnieniem odwiedzin Muzeum Londynu był wieczór spędzony w kinie. Kilka dni po powrocie do kraju miała miejsce polska premiera filmu o Misiu Paddingtonie.

Oko w oko z Wielkim Okiem

Oczarowuje. Tak po prostu! Widok na brytyjską stolicę z London Eye powala. Swoją drogą widok na London Eye z ulic brytyjskiej stolicy jest nie mniej intrygujący. Konstrukcja stanowiąca wielki Diabelski Młyn ma 135 metrów wysokości. Ukończona została w 1999 roku jako jedna z trzech wielkich budowli milenijnych z okazji obchodów Tysiąclecia. Na wielkim kole znajdują się kapsuły pasażerskie, które bardzo powoli obracają się, a jeden obrót trwa 30 minut. W tym czasie można podziwiać londyńską panoramę, co czyniłam z prawdziwą przyjemnością lubością wraz z Maćkiem. Z wysokości wyraźnie widać dumnie płynącą przez Londyn rzekę Tamizę. Można zauroczyć się widokiem nowoczesnych budynków na prawo od wielkiego Koła, z których jeden przypomina mroczną wieżę Mordoru z okiem Saurona z Władcy Pierścienia. Stąd widać też prawdziwy symbol Londynu i to co szczególnie silnie kojarzy mi się ze stolicą angielską, a mianowicie Big Ben.

SONY DSC 

Zwyczajowo przyjęło się tak mówić o wieży zegarowej Elizabeth Tower, stanowiącej część Pałacu Westminsterskiego, który także fantastycznie wygląda z London Eye. Trudno nie zauważyć tych pond 96 metrów wybijających się ponad poziom zabudowy nabrzeża Tamizy. Z Londyńskiego Oka nie sposób tak dobrze dojrzeć osławiony zegar, co innego, gdy podejdzie się bliżej. Spoglądając na tarcze spod stóp wieży można dotrzeć pięknie wykonany cyferblat. Tarcza znajduje się na ramie o szerokości 7 metrów, na której osadzonych zostało 312 kawałków szkła. Wielkości dobrze obrazują rozmiary wskazówek, czyli 4,2 i 2,7 metra! Tak myślę, że dzięki temu można odczytać dokładnie godziny i minuty. Nie ma więc szans na opóźnienie popołudniowej herbatki. No może nie do końca, odnotowano przynajmniej 9 sporych przekłamań godzinowych w ciągu całej żywotności zegara. Widok Big Bena oraz Pałacu Westminsterskiego prezentuje się pięknie za dnia i nocą, w promieniach słońca i oświetlony iluminacjami, z bliska i z wysokości 135 metrów London Eye.

SONY DSC

autor: Magdalena Drajkowska

Poprzednie części opowieści o Londynie przeczytacie tu: 1, 2, 3, 4, 5, 7, 8.

Więcej zdjęć na Fanpage Zza Grubych Szkieł w albumie Londyn: Sztuka o zwiedzaniu muzeów w ośmiu aktach z antraktami

ZapiszZapisz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *