most tower bridge
Anglia,  Relacje

Londyn: Sztuka o zwiedzaniu muzeów w ośmiu aktach z antraktami. Część 8

 Akt VIII – portrety Brytyjczyków

Nie przepadam za uczuciem, gdy wiele oczu skierowanych jest w moją stronę. Mam z reguły wrażenie, że coś jest nie tak, bo czemu mieliby się wszyscy patrzeć na mnie. Jeszcze, gdybym coś powiedziała albo zrobiła, ale gdy po prostu idę spokojnym tempem, bez słowa, to wydaje się to podejrzane. Chyba, że osoby, które patrzą na mniej od dawna nie żyją. W londyńskim National Portrait Gallery zupełnie nie przeszkadzały mi oczy spoglądające na mnie z obrazów, a było ich wiele. W bezwstydnym odwecie patrzyłam na twarze tych postaci z jeszcze większą intensywnością. Skupiałam się na każdym piegu i zmarszczce, czy delikatnej żyłce na gałce oka. Tysiące sekund wpatrywałam się w twarze mi znane i nieznane odkrywając oblicze Brytyjczyków ( i nie tylko) w tej portretowej powadze.

Pomysł stworzenia tak osobliwego miejsca, jak galeria portretów narodził się w 1846 roku i został zainicjowany przez czwartego hrabiego Stanhope. Philip Henry Stanhope wstąpił do Izby Lordów i 4 marca 1856 wygłosił oświadczenie, w którym wzywał do utworzenia narodowej galerii portretów. Zwrócił się do elit brytyjskich z prośbą o składanie – w miarę możliwości – obrazów przedstawiających najważniejsze postacie w historii brytyjskiej. Po utworzeniu specjalnej fundacji oraz wygospodarowaniu funduszy, 2 grudnia 1856 oficjalnie została założona National Portrait Gallery. Jednym z darczyńców był lord Ellesmere, który ofiarował galerii tzw. chandos portrait Szekspira! Stał się on pierwszym obrazem w kolekcji galerii i z numerem jeden został skatalogowany.

szekspir

W Galerii nie można robić fotografii, wobec czego prezentuję tu ten słynny portret Szekspira skatalogowany z numerem 1, posiłkując się zdjęciami dostępnymi na stronie Galerii.

 

Zacne grono zasłużonych Brytyjczyków obejmuje portrety przedstawicieli między innymi dynastii Tudorów i Stuartów. Ciekawa jest długa galeria przedstawiająca portrety z okresu panowania Elżbiety, w tym portret koronacyjny z 1559 roku. Osobiście przypadł mi do gustu pokój numer 18 zadedykowany romantyzmowi, temu pierwszemu za Blake’a i Wordswortha po napoleońskiej rewolucji, jak i temu Keats’a i Byrona nieco narcystycznego, uwikłanego w fascynację egzotyką. I właśnie to egzotyczne wcielenie lorda Byrona mnie zatrzymało na dłużej. Praca autorstwa Thomasa Philipsa pochodzi z około 1835 roku i jest repliką dzieła z 1813 roku. Lord przedstawiony został na oleju w stroju albańskim, który zakupił około 1809 roku. Nie sposób przejść obok tego portretu obojętnie, ponieważ spośród wszystkich tych postaci w pokoju nr 18 wyróżnia się najbardziej strojem. Jest zdecydowanie ekscentryczny jak na okres w którym powstał. Sala doskonale eksponuje portrety. Świetnie dobrana kolorystyka i detale łączą się w spójny styl, który osobiście bardzo przypadł mi do gustu.

 

Antrakt – ikoniczny most Tower Bridge

Budowli nie sposób zignorować. Monumentalnie wznosi się na taflą wody i dumnie spina brzegi Londynu po obu stronach Tamizy. Tower Bridge imponuje. Po prostu. Patrząc na niego można być tylko godnym podziwu dla stworzenia konstrukcji tak przyjemnej dla oka. Urzekła mnie swoim wiktoriańskim dostojeństwem wraz z całą funkcjonalnością mechanizmu zwodzonego. Zadziwiająca lekkość unoszonych przęseł przy dość masywnym i ozdobnym stylu architektonicznym tworzy osobliwy twór, którego można cenić lub omijać szerokim łukiem.

Cały efekt budowla zawdzięcza dwóm masywny wieżom oraz kunsztownym zdobieniom. Solidna konstrukcja opiera się na stali i kamieniu, które w perfekcyjny sposób połączone stworzyły jedną z najbardziej rozpoznawalnych ikon Londynu. Taka koncepcja stylu była efektem prac specjalnego komitetu do budowy nowego mostu, który powstał w 1876 roku w celu wypracowania pomysłu na stworzenie kolejnej obok London Bridge „kładki” dla mieszkańców po obu stronach Tamizy. Do komitetu wpłynęło ponad 50 projektów, z czego wybrano kilka i przygotowano wystawę. Ostatecznie wygrał pomysł miejskiego architekta. Horace Jones przy wsparciu Johna Wolfe Barry’ego zaproponowali rozwiązanie, które spotkało się z aprobatą. Owoc tego właśnie projektu możemy dziś podziwiać nad Tamizą.

 
SONY DSC
 

Kolorystyka mostu nawiązuje do barw flagi brytyjskiej. Mocny niebieski akcent fantastycznie komponuje się z ciemnymi tonami wody w rzece oraz kontrastuje z jasnym kamieniem wież. Ciężko mi zdecydować, czy bardziej malowniczo prezentuje się z bliska czy z oddali. Znajdując się pod jedną z wież dostrzec można prawdziwy monumentalizm budowli. Wrażenie to narastało we mnie, gdy zadarałam głowę szukając wzrokiem zwieńczenia. Z drugiej strony stojąc dalej poddałam się hipnotyzującemu uczuciu, jakie gdzieś pod skórą wywołały u mnie dwie, stojące obok siebie wieżę, bliźniaczo podobne. Wyglądają, jakby łączyły je dwie grube kreski. U góry i na dole. Tower Bridge posiada bowiem specjalną kładkę turystyczną, którą można przespacerować się spoglądając w dół przez przeszkloną podłogę na uciekające pod nogami samochody.

 
EPILOG
Magda przeczesała ostatni raz włosy. Umyła zęby wpatrując się w zamglone lustro. Nałożyła krem na twarz. Spakowała kosmetyki, grzebień i szczoteczkę do plecaka. Była gotowa, żeby wyjść. Nie żegnała z sentymentem posępnego hostelu, który z pewnością nigdy nie miał czasów swojej świetności. Jednak było jej żal opuszczać Londyn. Widziała tak wiele, ale też tak wielu miejsc jeszcze nie odwiedziła. Zamykając drzwi wiedziała, że jeszcze tu wróci.  Jeszcze odwiedzi wszystkie te zakątki magicznego Londynu, podczas tego pobytu tylko obdarzone spojrzeniem, choć i na to wykradała z każdej doby kolejne minuty i godziny, które powinna poświęcić na sen.

Poprzednie części opowieści o Londynie przeczytacie tu: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7.

autor: Magdalena Drajkowska

Więcej zdjęć na Fanpage Zza Grubych Szkieł w albumie Londyn: Sztuka o zwiedzaniu muzeów w ośmiu aktach z antraktami

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *