MÓJ_Poznań

Międzynarodowe Targi Poznańskie

W samym sercu miasta kompleks wielkich hal mógłby dziwić. Mógłby, gdyby nie był to kompleks hal targowych i gdyby nie był to Poznań. Międzynarodowe Targi Poznańskie to firma o prawie 100-letniej tradycji. Ich historia sięga 1921 roku, a okres rozkwitu przypadł na lata 40-te XX wieku. Dziś stanowią największy w Polsce, a zarazem najpopularniejszy kompleks hal targowych, są też największym organizatorem targów w Europie Środkowo-Wschodniej.

MTP każdego roku goszczą setki imprez handlowych, kulturalnych, biznesowych. Specjaliści, pasjonaci i zupełni amatorzy spotykają się tu, by mówić o tym, co ich interesuje, by zbadać branżę, czy pochwalić się swoim produktem. Bez względu na to, czy dotyczy to gier, samochodów, mody, czy piwa. A tak piwa. Właśnie przy okazji Poznańskich Targów Piwnych stwierdziłam, że zwrócę się w stronę MTP, bo jakby nie patrzeć to MÓJ_Poznań. Ponadto nie sposób ich uniknąć, mieszkając i korzystając z życia w Poznaniu. Byłam tu już na koncertach, na spektaklu Teatru Muzycznego Roma podczas gali otwarcia hali numer 8, na Targach Smaków Regionu, Poznań Motor Show, czy słynnym już Pyrkonie. Tysiące imprez odbyły się w tym jednym miejscu. Przy deszczowej pogodzie Poznańskie Targi Piwne okazały się ciekawym sposobem na otwarcie pierwszego listopadowego weekendu, ewidentnie jesiennego z nutą ponurych chmur i porywającego wiatru.

 mtp2

1 Hala, 100 wystawców, 400 rodzajów piwa

W tym roku odbyła się już trzecia edycja tej imprezy. Poznańskie Targi Piwne po raz pierwszy zorganizowano w 2013 roku. Ich historia jest jeszcze młoda w przeciwieństwie do tradycji piwowarskich Poznania. Mam więc nadzieję, że impreza się przyjmie tu właśnie na stałe, ba! życzę jej by się rozrosła. Z Maćkiem mamy twarde postanowienie uczestniczenia w niej także w 2017 roku, więc trzymamy kciuki, żeby się odbyła. Wnioskując z liczby uczestników oraz przyrostu kolejek przed kasami, myślę, że to dość realne życzenie.

Powiedzmy sobie szczerze, że nie miałam możliwości spróbowania tych wszystkich 400 rodzajów lanego piwa. Musiałam więc zastanowić się jak ugryźć te Targi. Postanowiłam, że wypróbuję piwa smakowe. Z reguły są lżejsze i mają mniej procent. I w ten oto sposób skosztowałam kilku trunków, które naprawdę zaskakiwały po każdym łyku.

mtp5

Stężycka Truskawka z browaru Kaszubska Korona to piwo z dodatkiem świeżych truskawek. No wytrawnym piwoszem nie jestem, niestety Certyfikat z tytułem Piwowara Browaru Lecha zdobyty podczas zwiedzania w Poznańskim Browarze do opinii eksperckich mnie nie uprawia, ale po amatorsku mogę powiedzieć, że było dobre. Nie wyczułam tam mocnego smaku owoców, ale nie było w nim też mocnej goryczy, co doceniłam. Piwo dyniowe z czeskiego browaru Rampušák było dla mnie najdziwniejszym ze wszystkich spróbowanych. Miało faktycznie dyniowy posmak i słodki ton. Początek to mocny, uderzający, dziwny smak przypominający nieco syrop, ale już na tyle języka powracał klasyczny smak piwa. Przyznam, że to akurat najmniej mi smakowało, choć Maciek bronił go bohatersko.

Akurat Maciek gorzej ocenił Coffeelicious Special z Piwnego Podziemia, a ja wręcz odwrotnie. Powód jest prosty. Maciek za kawą nie przepada, a ja uwielbiam. Łatwo więc domyślić się, że piwo o mocnym smaku kawy z dodatkiem wanilii oraz kakaowca przypadło bardziej do gustu mnie niż jemu. Oboje byliśmy w pełni zgodni co do propozycji od Browaru Jana. Premierowego Kumara najpierw spróbowaliśmy, ale zachęcająca opowieść Ekspertki zza lady o piwie leżakującym w beczkach po whiskey skłoniła nas do skosztowania także tego specyfiku.

O żesz Ty, mocne! To była pierwsza uwaga. Nie ma co się na dziwić w obliczu 9,5%. Zaraz po niej przyszła refleksja o smaku. Bez mocnej goryczyki za to z tą nutą palącą, typową dla whisky. Taki rdzawy ton, jakby zaraz miało przypalić gardło. Dobre, ciekawe, nowe! No i było po degustacji. Po łyczku tego piekielnika kupiliśmy zacny kufel i zakończyliśmy kosztowanie. Na wynos, do domu zabraliśmy Piernikowego Focha. Nie! Nie jest to babskie piwo. Ma 5,6% alkoholu, a słodki smak świetnie dopełniają korzenne nuty. Coś akurat na zbliżający się okres świąteczny.

mtp6

Owszem piwo było główną gwiazdą imprezy. Ale! Do piwa warto coś konkretnego przekąsić. Idealna do tego okazała się suszona wołowina marki Meat Makers. Klasyczna – jest dobra, czuć prawdziwe mięso, zdrowe, delikatnie ciągnące. Ze 198 gramów mięsa powstaje 100 g produktu gotowego, więc jest to absolutnie najwyższa jakość. Więcej charakteru miała wołowina o smaku musztardowo-miodowym, ale prawdziwą doskonałość osiąga to suszone mięso w marynacie azjatyckiej – słodkie i z nutą chili. Przyjemność nie należy do najtańszych, ale jakość i smak w zupełności to rekompensują.

Skoro już zjedliśmy i napiliśmy się to warto było trochę zwolnić tempa, ale tak żeby się nie nudzić. Trochę pograliśmy w piłkarzyki, ale moja druzgocąca klęska (20:3!) dostarczyła rozrywki tylko jednej osobie. Stwierdziliśmy więc, że spróbujemy sił w grze karcianej. Nie, nie w pokera. Przy stoisku REBEL.pl czekały pudełka i pudełeczka kryjące najróżniejsze gry. Wzięliśmy Timeline. I tak wsiąknęliśmy na godzinę w łamigłówkach o tym, gdzie na osi czasu umieścić należy konkretne wydarzenia z historii Polski. Są też alternatywne warianty ze zwierzętami i wynalazkami.

Poznańskie Targi Piwne okazały się świetną imprezą, a Międzynarodowe Targi Poznańskie idealnym miejscem do jej organizacji. Dużo przestrzeni zapewniało względną swobodę choć tłum gęstniał z każdą godziną. Mieliśmy okazję spróbować naprawdę wielu rozmaitych piw. Jedne smakowały nam bardziej, inne mniej. Ale! Żeby było jasne wszystkie były dobre jakościowo, po prostu smak to kwestia gustu, a o gustach się nie dyskutuje.

autor: Magdalena Drajkowska

P.S. Wyjątkowo nie dodaje więcej zdjęć, sami rozumiecie Targi Piwne 😉

0 Komentarzy

Pozostaw odpowiedź zzagrubychszkiel Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *