Relacje,  USA

Nowy Jork: miasto do schrupania

Od dim sumów w Chinatown aż po soczyste burgery na Harlemie – Nowy Jork oferuje całe morze możliwości kulinarnych, a jedzenie jest jedną z największych atrakcji tego miasta. Warto zaplanować dodatkowy budżet na chodzenie po restauracjach, barach i knajpach bistro, bo w tym mieście możecie skosztować wszystkiego. Kuchnia kantońska, meksykańska, amerykańska czy włoska rozwijają się obok siebie tworząc wielki armoatyczny tygiel, z którego każdy może czerpać pełnymi garściami. Wobec tego gdzie i co zjeść w Nowym Jorku?

Nowojorski hot dog

Prawdziwym klasykiem w nowojorskim streetfoodowym menu jest hot dog. Nie bez powodu, ponieważ to właśnie na plaży Coney Island, stanowiącej część Brooklynu, który dziś należy do Nowego Jorku, narodziła się ta osobliwa przekąska. O ironio trochę z lenistwa i oszczędności niejakiego Charlesa Feltmana, który przybył do Ameryki z Frankfurtu jako nastolatek.

Poszukując sposobu na życie wymyślił, że oszczędzi zachodu wylegującym się na plaży Nowojorczykom i dostarczy im jedzenie pod nos. Taszczył po piachu wózek z ciastami, ale z czasem przerzucił się na bardziej „wytrawne danie”. Zaczął podawać frankfurterki, znane z jego rodzinnego regionu, a że nie chciało mu się kupować ciągle gubionych sztućców wkrótce fraknfurterki wylądowały w miękkiej bułce i …voilà! Tak powstał hot dog! Idealna, szybka przekąska na ciepło do schrupania w kilka minut, np. leżąc na plaży.

Pierwotnie hot dogi podawane były bez dodatków, jednak prawdziwy nowojorski przysmak serwowany jest z..kapustą kiszoną. Najlepsze jedliśmy w Gray’s Papaya, który ma dwa lokale w Nowym Jorku na Uptown i Midtown. To kultowy już hot-dog-spot. W tym małym lokalu nie ma miejsc do siedzenia, ale otrzymuje się za to idealne hot dogi z perfekcyjnie przygotowanym mięsem, miękką i jasną bułką, lekko kwaśną kiszoną kapustą i delikatnie słodką cebulką. Do tego klasycznie już można dodać wedle własnego uznanie tyle musztardy i keczupu, ile się zapragnie. W Gray’s Papaya serwują coś jeszcze, coś co mogłabym pić codziennie. Napój tropikalny o smaku „papaya”. Słodki, ale nie do przesady, z nutą mleka. Dobrze schłodzony. Per-fek-cy-jny! Za zestaw 3 hotdogów z ogromnym napojem płaci się 10$, naprawdę tani i smaczny posiłek – jak dla nas to dla dwóch osób.

Klasyczny amerykański burger

Nie ma chyba bardziej amerykańskiej ikony kulinarnej od hamburgera. Idealnie ugrilowane mięso zamknięte w podpieczonym pieczywie z dodatkami można spotkać dziś wszędzie – nie tylko w USA. Paradoksalnie ta fastfoodowa potrawa kojarzona z Ameryką wywodzi się z Niemiec, choć z drugiej strony nie powinno to aż tak dziwić skoro napływ imigrantów z całego świata do Stanów Zjednoczonych był zatrważający na przełomie XIX i XX wieku.

Nazwa „hamburger” była wcześniej zarezerwowana dla pieczeni, przygotowywanej z mielonej bądź siekanej wołowiny. Ponoć kanapki z takim właśnie hamburgerem były serwowane na statkach armatora hamburskiego, które płynęły do Ameryki.

Joy Burger bar Harlem Nowy Jork
Burger, że palce lizać!

Na ulicach Nowego Jorku mnóstwo jest wykwintnych restauracji, podających wyszukane wariacje klasycznego hamburgera, jak i małych lokali z prostymi kanapkami. My wybraliśmy się na Wschodni Harlem do Joy Burger Bar, żeby spróbować lokalnego hamburgera. Postawiliśmy na klasykę. Dobrze wysamażona wołowina, chrupiąca i świeża sałata, ser amerykański (serio, tak było podane w menu), pomidor i idealny sos BBQ. Ponadto w knajpie można zamówić kraftowe piwo, więc wybraliśmy All Day IPA z browaru Founders z Detroit, którego chmielowo-cytrusowy smak świetnie komponował się z soczystym mięsem.

Z hamburgerem na pewno kojarzy się wam Mc Donald’s. W Nowym Jorku nie brakuje tych sieciówek, choć wydaje mi się, że zdecydowanie gęściej występują w polskich miastach. Konkurencyjną siecią fast foodową, która słynie z hamburgerów jest Shake Shack. Zaczęła swoją działalność w 2001 roku i naprawdę zadziwiające, jak bardzo rozwinęła się w tak krótkim czasie.

TIP! Nie warto wchodzić – ani do Mc Donald’s, ani do Shake Shack. Zestawy nie są tanie, a jedzenie przypomina jedzenie fast foodowe jak w każdym innym miejscu na świecie. Warto dorzucić kilka dolców i pójść do restauracji na coś wybornego!

Włoska pizza w Nowym Świecie

Pizza każdemu kojarzy się ze słoneczną Italią. Jednak jest to też prawdziwie amerykański specjał.

W Nowym Jorku można dostać jeden kawałek pizzy za 1$. Ponoć przyjęło się, żeby taki kawałek nie był droższy od biletu na metro – jeden przejazd to koszt 2,75$.

Ten włoski przysmak przybył do Ameryki wraz z falami imigrantów, z których największa miała miejsce na przełomie XIX i XX wieków. W 1905 roku powstała Lombardi’s . Założył ją Gennaro Lombardi, który uprzednio sprzedawał w czasie przerwy w pracy placki z sosem pomidorowym. Pizzeria działała do 1984 roku, po czym została zamknięta, ale po 10 latach wznowiła swoją działalność przecznicę dalej od pierwotnej lokalizacji.

Nowy Jork Lombardi's pizza
Najlepsza pizza jaką jadłam do tej pory w życiu (a to jedna z moich ulubionych potraw)

Legendarna pizza nas nie zawiodła. Na perfekcyjnie wypieczonym spodzie (który nie opadał i nie uginał się od nadmiaru dodatków) z pysznym, prawdziwie pomidorowym sosem spoczywała smakowicie roztopiona mozarella z cienkimi plastrami włoskiej szynki i świeżą bazylią. Absurdalnie pyszne połączenie! Niestety tylko raz udało nam się skosztować tego włoskiego przysmaku ponieważ kolejki do Lombardi’s nawet w marcu (czyli przed sezonem turystycznym) są niemal zawsze długie. Jednak choć raz warto warto się w niej ustawić, jeśli chce się poznać smak najlepszej pizzy jaką się zje w życiu.

Ruben Sandwich by New York City

Jedną z najpopularniejszych w Nowym Jorku propozycji kulinarnych, którą po prostu trzeba spróbować jest kanapka nazywana Ruben Sandwich. Składa się na nią pieczywo, marynowane mięso, ser żółty i sos rosyjski. Raczej nie mieliśmy okazji próbować klasycznego Rubena, ale w Katz’s Delicatessen zjadłam najlepszą kanapę z mięsem marynowanym w życiu. Ten lokal to już nowojorski klasyk. Po prostu trzeba tu przyjść! Knajpa istnieje od ponad 100 lat i odwiedziło ją wiele, naprawdę wiele osobistości. Pamiątki po tych wizytach wiszą na ścianach tworząc wyjątkowy klimat tego miejsca. Ponadto właśnie w tym lokalu odegrywa się słynna scena z Meg Ryan w filmie Kiedy Harry poznał Slally.

kanapka z pstrami w Katz's Delicatessen w Nowym Jorku
Jeśli mielibyście zjeść tylko jedną rzecz w Nowym Jorku, to powinna być kanapka z pastrami z Katz’s Delicatessen

Jednak prawdziwą gwiazdą Katz’s Delicatessen jest kanapka z pastrami. Pastrami to mięso przygotowane w specjalny sposób, który nadaje mu wyjątkowego smaku, miękkości oraz soczystości. Gruba warstwa cienko pokrojonego mięsa wylądowała na kromce chleba delikatnie posmarowanej musztardą, a następnie przykryta została taką samą cienką kromką chleba. Do tego dostaliśmy chrupiące ogórki – część przypominała w smaku nasze kiszone, a część małosolne. Kanapka nie należy do najtańszych – kosztuje 22,45$ – jednak za tak wyjątkowe przeżycie kulinarne warto tyle zapłacić i dorzucić uczciwy napiwek.

TIP: W Nowym Jorku przyjęte jest dawanie napiwków, w wysokości około 15-20% kwoty rachunku. Z reguły na ladach stoją słoiczki, miski, skarbonki z napisem „TIPS” lub czymś podobnym, więc jeśli czujecie się niezręcznie wręczając ją obsłudze możecie wrzucić do takiego pojemniczka. Ponadto warto pamiętać, że w Stanach ceny podawane są z reguły bez podatku, który zostanie doliczony do rachunku przy kasie.

Domowe taco w ikonicznym mieście

Nowy Jork jest niewątpliwie ikoną USA ze swoją Statuą Wolności, Empire State Building i niezliczoną liczbą miejsc, kojarzonych z Ameryką z amerykańskich filmów. Jednak w tym amerykańskim (choć przez mieszkańców pozastałej części USA Nowy Jork uchodzi za najmniej amerykański), ikonicznym mieście aż gotuje się od przysmaków kuchni meksykańskiej, w tym taco. To klasyczne danie południowych sąsiadów USA, którego postawą jest placek z mąki kukurydzianej. Do środka można włożyć praktycznie wszystko, dlatego taco występuje w wielu wariacjach.

Pyszne taco w Tacos Cuautla Morelos w Nowym Jorku
Domowe taco w Tacos Cuautla Morelo…delicioso

Dla sprawdzenia jak smakują domowe tacos wybraliśmy się na nowojorski East Village, gdzie mieści się nieduża knajpa Tacos Cuautla Morelos. O tym, że jedzenie było naprawdę dobre niech świadczy fakt, że zjadłam je ze smakiem pomimo kolendry w składzie – a Ci z Was, którzy już trochę mnie znajdą wiedzą, że mi ona wybitnie nie smakuje. Jednak w Tacos Cuautla Morelos była delikatnym dodatkiem, przełamującym dobrze przyprawione mięso. Absolutnie genialną sprawą był sos z awokado. Do dania dostaliśmy jeszcze drugi, ogniście pomarańczowy i kolor zdradzał dokładnie poziom ostrości. Nie przepadam za ostrym i pikantnym jedzeniem, więc odpuściliśmy ten „przysmak”.

TIP: Jeśli chcecie spróbować przyzwoite taco, ale nie domowe i nie oryginalne, to możecie przejść się do Taco Bell. Z sieciówek z jedzeniem, które odwiedziliśmy w Nowym Jorku, ta przypadła mi do gustu. Swoją drogą wiecie, że Taco Bell było w Polsce na początku lat 90-tych, ale przez małe zainteresowanie nie przyjęła się. Myślę, że teraz mogłaby stać się jedną z bardziej lubianych w naszym kraju.

Jeśli zastanawiacie się co zjeść w Nowym Jorku szybko, tanio i po meksykańsku, to polecam Wam…kukurydzę. W La Esquina na nowojorskim SoHo nawet późnym wieczorem dostaniecie słodką, świetnie ugrillowaną kukurydzę na patyku obtoczoną serem i majonezem z dodatkiem pudru chili. Jest pikantna i lekko sycąca, kosztuje 6$ i może być dobrym początkiem na poznanie kuchni meksykańskiej. Karta menu tego lokalu zawiera też kilka innych ciekawych pozycji.

Popularny napój w Nowym Jorku

Kubek z tym napojem spotkacie w ręku co drugiego Nowojorczyka, głównie rano i w porze lunchu. Zazwyczaj ten kubek będzie przezroczysty, a w środku ujrzycie brunatny płyn z kostkami lodu i to bez względu na porę roku.

TIP: Nowojorczycy – przynajmniej tak mi się wydaje z obserwacji – uwielbiają zimne napoje. W marcu nie widzą problemu z piciem frappe lub coli w kubku do połowy wypełnionym lodem. W sklepie możecie mieć problem ze znalezieniem napoju o temperaturze pokojowej, ponieważ zdecydowanie większy wybór napojów znajdziecie w lodówkach, które chłodzą na maksa.

W Nowym Jorku kawa to właściwie obowiązkowy punkt dnia. W kawiarni bierzesz kubek i do tego słodką muffinkę lub świeżą kanapkę, płacisz i biegniesz dalej. Ogromną popularnością cieszy się w Nowym Jorku znana i w Polsce sieć Starbucks. Nie ma się co dziwić, ponieważ narodziła się w Stanach Zjednoczonych w Seattle. Wydaje mi się, że poważnym rywalem jest La Colombe, która jest palarnią kawy z Filadelfii, otwierającą własne kawiarnie na świecie.

La Colombe Nec - latte
Jest lepszy napój niż kawa z rana?

W Nowym Jorku ma już kilka swoich punktów, a ja stałam się bezapelacyjną fanką ich latte. Dla „ortodoksyjnych” kawoszy jest dostępny też popisowy napój – przelewana na zimno czarna kawa, która jest macerowana bez tlenu niemal dobę (16h!) w zbiornikach ze stali nierdzewnej.


Nowojorskie słodkości „must eat”

Na deser zostawiłam dla was prawdziwe słodkości. Na początek klasyczny nowojorski sernik, który zasłynął z wyjątkowej lekkości i kremowej konsystencji. Nie ma bakalii, za to wyczuwalne są w nim tony cytrusowe i waniliowe. W Eileen’s Special Cheesecake dokładnie taki dostałam. Wzięliśmy dwa małe kawałki i po pierwszym kęsie zrozumiałam o co chodzi z całym tym „hype’em” na nowojorski sernik. On po prostu rozpływał się w ustach. Puszyste wnętrze w połączeniu z nieprzesadzoną słodyczą sprawiły, że z miejsca zakochałam się w tym przysmaku.

Sernik klasyczny z Eileen's Special Cheesecake  - Nowy Jork
Nowojorski sernik jest puszysty i kremowy

Innym prawdziwie nowojorskim przysmakiem są lody. W przeróżnych smakach dostępne są całym rokiem. Lodziarni nie zamyka się tu na sezon zimowy, ponieważ i tak są tu amatorzy chętni do zjedzenia lodów nawet przy minusowej temperaturze. Postawiliśmy na chińską lodziarnię – można powiedzieć, że na klasykę, ponieważ to właśnie w Chinach zaczęto jeść danie będące „prototypem” dzisiejszych lodów. Ponoć już 5000 lat temu Chińczycy podawali mleko i owoce ze śniegiem oraz kruszonym lodem.

W sercu nowojorskiego Chinatown mieści się Chinatown Ice Cream Factory, gdzie można skosztować tradycyjnych smaków oraz nieco bardziej „szalonych”. Zdecydowaliśmy się na zieloną herbatę z oreo, słony karmel, dynię i pandan (ponoć jest to liść używany powszechnie w Malezji do deserów), ale możecie wybrać spośród wielu innych. Co powiecie na smak duriana lub chińskiej słodkiej fasoli?

Chinatown Ice Cream Factory
Na lody na Chinatown? Okazuje się, że to nie taki głupi pomysł

Miłośników lodów o mocno śmietankowej podstawie i bardziej klasycznych smakach wpadających w tony czekoladowo-karmelowe z pewnością ucieszyło wejście do Polski lodów marki Ben&Jerry’s. Niestety na razie możemy cieszyć się tylko 6 smakami, natomiast w Nowym Jorku ta firma ma własne lodziarnie i zdecydowanie większą liczbę smaków do wyboru.

W Nowym Jorku kochają słodkości. Wszystkie napoje (oprócz soku pomarańczowego) są ultra słodkie, a czekolady, cukierki, żelki też mają podkręconą ilość cukru. Jednak nawet jeśli nie jesteście fanami słodyczy, to do niektórych sklepów z takim asortymentem warto wejść choćby z ciekawości. Jeżeli natomiast jesteście miłośnikami słodkości, no cóż…nie czytajcie dalej dla swojego bezpieczeństwa.

Zdecydowanie polecam wizytę w sklepie M&M’s. Na całym świecie jest tylko 5 takich miejsc. Podczas podróży do Londynu trafiliśmy do tej niesamowitej krainy przez przypadek, sklep M&M’s w Nowym Jorku przy Times Square odwiedziliśmy z premedytacją. We wszystkich pomieszczeniach unosi się w powietrzu kuszący zapach czekolady, a wokół mnóstwo jest różnokolorowych, charakterystycznych drażetek w fikuśnych opakowaniach oraz w wielkich jednokolorowych tubach, jakbyście byli akurat zwolennikami tylko i wyłącznie M&M’sów niebieskich lub czerwonych.

Jeżeli jeszcze nie wydacie wszystkich pieniędzy w świecie M&M’sów to możecie odwiedzić inny sklep ze słodkościami. Hershey’s Chocolate World mieści się przy Brodwayu i znajdziecie w nim flagowe produkty największego amerykańskiego producenta, firmy Hershey’s. Co ciekawe w 1968 roku marka ta otrzymała licencję na produkcję i sprzedaż produktów Kit Kat w USA (choć ta marka należy do Nestlé).

Ogromny baton kit kat Hershey's chocolate world nyc
Z miłości do słodkości

Słodkościami od podłogi po sufit są wypełnione też takie sklepy jak Economy Candy oraz Dylan’s Candy Bar.

Osobiście uważam, że jedzenie jest jedną z najciekawszych atrakcji Nowego Jorku dostarczających najbardziej zróżnicowaną skalę doświadczeń. Jestem pewna, że każdy może znaleźć tu nowe, ulubione dania. Z drugiej strony ta ogromna liczba lokali gastronomicznych wprawić może w zakłopotanie, dlatego przed wyjazdem, radzę wam sprawdzić i najlepiej spisać gdzie i co zjeść w Nowym Jorku. Unikniecie zastanawiania się czy knajpa obok, której właśnie przechodzicie jest dobra. Czasem też wyglądający niepozornie z zewnątrz lokal może okazać się kultową miejscówką. Możecie śmiało spisać nazwy lokali, które wymieniłam – mogę polecić je wszystkie z czystym sumieniem.

autor: Magdalena Drajkowska



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *