• Grecja,  Relacje

    Delfy: najpiękniejsze miejsce na świątynię boga piękna

    Poczułam uderzenie gorąca. Fala ciepła rozeszła się po ciele od stóp w zastraszającym tempie, wieńcząc swoją ucieczkę delikatnym dreszczami przechodzącymi nieśpiesznie po karku i niknącymi we włosach tuż u podstawy czaszki. Kąpiel w gorących źródłach Termopil wydawała mi się zupełnym wariactwem przy temperaturze powietrza przekraczającej w cieniu 30 stopni Celsjusza. Dałam się jednak namówić. Gdy zanurzyłam stopy w ukropie utwierdziłam się w swoich racjach. Maciek nalegał na drugą próbę. Było warto. Nigdy nie czułam się tak rześko. Po spędzeniu kilkudziesięciu minut w wodzie niemal wrzącej, upał greckiego popołudnia wydał mi się ledwie igraszką pogody, którą z całą łaskawością schłodzonego ciała tolerowałam.   Wąwóz utracony O ile początkowo za żadne skarby…

  • Australia,  Relacje

    Sydney: Spacerownik po mieście (dzień 3)

    Ależ ja się cieszę! Zwiedzanie (1) zoo zawsze ma w sobie ten nieodparty urok dziecięcej beztroski. Oglądanie zwierząt z różnych zakątków świata wyzwala dreszczyk emocji, a obserwowanie endemicznych gatunków australijskich to już prawdziwa rozpusta. Jasne, że ciekawiej byłoby je obejrzeć w naturze, ale jeśli nie planujesz road tripu po Australii, to ogród zoologiczny może być jedyną okazją na oglądanie z bliska kangurów, koali, dziobaka czy kuoki.   Pierwsze publiczne zoo w Nowej Południowej Walii otworzone zostało w 1884 roku, na terenie należącym do Zoological Society of NSW, które rozpoczęło swoją działalność zaledwie 5 lat wcześniej. Lokalizację zoo jednak zmieniono, po tym jak jeden z organizatorów ogrodu zoologicznego – Albert Sherbourne…

  • Australia,  Relacje

    Sydney : spacerownik po mieście (dzień 2)

    Pierwszy dzień zwiedzania Sydney już za nami! Och daj już spokój! Nie przesadzaj, wcale nie jest tak wcześnie. Jest już 8, a uwierz mogłam zmusić Cię do wcześniejszego wstania, bo (1) targ rybny otwierają o 7 rano każdego dnia. Wiem, wiem mogliśmy przyjść później, bo działa do 16, ale jeszcze sporo atrakcji nam zaplanowałam, więc zbieraj się i ruszamy.   To jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc w Sydney i można tu z pewnością dobrze zejść lub kupić świeże owoce morza i przyrządzić w domu. Pachnie tu słoną wodą i cytryną. Zobacz tam masz fantastyczne kraby, a tu bliżej idealnie czerwone pancerzyki krewetek. Po prostu rozpusta dla oczu. Jasne, że możesz tu…

  • Australia,  Relacje

    Sydney: spacerownik po mieście (dzień 1)

    Chodź! Zostaw to, potem się tym zajmiesz. Chodź na spacer! Powłóczymy się trochę po Sydney. Jest niesamowite! I pomyśleć, że wszystko zaczęło się tu od grupy skazańców. Naprawdę. Właściwie to od ekspedycji Jamesa Cooka, która dotarła do Zatoki Botanicznej w 1770 roku. Choć nie, czekaj chwilę coś pomyliłam. Już pamiętam. Właściwie to pierwszy statek ze skazańcami nie dotarł do tej zatoki, ale nieco później, no 18lat później i nieco dalej, do Port Jackson, czyli do dzisiejszego centrum miasta. Zabiorę Cię tam, potem pogadamy kiedy, mamy kilka dni na zwiedzanie. DZIEŃ I Australijska pora późnego lata i wczesnej jesieni, przypadającą na początek marca, wydaje się być dobrym momentem na przyjazd do…

  • Australia,  Impresje

    Australia: na własną rękę? Dasz radę!

    Grunt to dobre nastawienie. Do Australii może się pojechać na własną rękę. Kraina kangurów przez długi czas była w strefie moich marzeń jednym z tych punktów odległych o lata świetlne z tą myślą „kiedyś tam polecę”. To „kiedyś” zmieniło się w „za kilka miesięcy” z kilku powodów, ale przede wszystkim dlatego, że uznałam to za realne. W Australii żyją ludzie i do Australii ludzie latają, a co równie ważne również z niej wracają. Wobec tego czemu ja nie miałabym tam polecieć? Ponadto na moje pytanie – Lecimy do Australii? Maciek bez mrugnięcia okiem powiedział – Tak. Rodzice dowiedzieli się po fakcie, ale już chyba przywykli do naszych wyjazdów, więc przyjęli…

  • Australia,  Relacje

    Australia: 5 opowieści o niebiańskich plażach

    Pierwsze niepokojące ukłucie poczułam już w Sydney, gdy wybraliśmy się na costalwalk z Bondi do Coogee Beach. Zignorowałam je i postanowiłam, że nie będę się nim przejmować. Objawy znów się pojawiły w drodze. Z każdym dniem czułam jak symptomy się nasilają. W połowie wyjazdu dałam za wygraną. Wiedziałam, że dalsze ignorowanie faktów byłoby zwykłym okłamywaniem się. Chwilę po wschodzie słońca na Crowdy Bay, gdy niebo miało jeszcze lekko różowy odcień, a nad morzem unosiła się delikatna mgła, nastąpił przełom. Przyznałam się wreszcie sama przed sobą, że Australia ma niezaprzeczalnie najpiękniejsze plaże, że ich zazdroszczę. Ja, orędowniczka niepokonanego piękna polskiego wybrzeża Bałtyku skapitulowałam w obliczu kolejnych mijanych plaż w Australii i…

  • Australia,  Relacje

    Australia: za górami, za lasami, czyli niewymuszony urok natury

    Czułam jak krzyk więźnie w gardle wstrzymany w pół drogi między zachwytem a szaleństwem. Niewybrzmiały ryk wciśnięty między struny krtani dławił i wprowadzał w stan niemej bezsilności. Wdzierający się pod powieki wiatr rozpędzał delikatnie ostatnie wspomnienia miasta, pozostawionego zaledwie 90 kilometrów za plecami. Widok rozciągających się u stóp zielonych dolin koił rozedrgane zmysły, pobudzając jednocześnie uśpione pragnienie upojenia naturą. Górski oddech Dotarliśmy do Katoomby w Górach Błękitnych. Urocze miasteczko górskie ma niską zabudowę przypominającą stare westerny. Są tu sklepy z włóczkami, antykwariaty i restauracja serwująca wyborne kanapki na ciepło, które podaje mężczyzna przypominający do złudzenia Johna Lenona. Byliśmy na tyle wcześnie, że nie mogliśmy jeszcze zameldować się w hostelu, więc…

  • Australia,  Relacje

    Brisbane: sprintem po stolicy Queensland

    Wjazd nie zapowiadał nic ciekawego na pewno nic ciekawszego od tego co widziałam, więc początkowo nawet się nie przejęłam, że w Brisbane spędzimy niecałą dobę. To ponoć trzecie pod względem wielkości miasto w Australii. Początki miało…cóż nie bardziej różowe niż Sydney. Nad pobliską Moreton Bay założona została osada skazańców. Pierwsza grupa zesłańców dotarła tu z Sydney w 1824 roku i były to najcięższe przypadki, czyli złoczyńcy zesłani do Australii, którzy już na nowym kontynencie zdążyli popełnić zbrodnie. Początkowo osiedlano ich w Redcliffe, jednak z uwagi na niewystarczające zasoby wody, osadę przeniesiono w górę rzeki, gdzie dziś znajduje się centrum. I my do tego centrum wjechaliśmy w pochmurny dzień, gdy nad miastem…

  • Impresje

    10 rzeczy, które warto zrobić w Australii

    Każdy kto odwiedza Australię robi to na swój sposób. Uwielbiam miasta, ale po prostu głupio byłoby zostać tylko w Sydney i nie wyściubić nosa. Dlatego pojechaliśmy do Brisbane i z powrotem. Na tyle starczyło nam czasu, bo tu odległości są gigantyczne. Co bym powtórzyła i poleciła Wam? Zdradzam właśnie w tym poście, który potraktujcie jako wstęp do moich australijskich opowieści. 1. Zrobić sobie selfie z operą Nie ma chyba bardziej rozpoznawalnej budowli dla Sydney od opery. Stojąc przed foyer ręka sama sięga po telefon i ani się człowiek spostrzeże a już cyka sobie zdjęcia z sydnejską operą. Selfie to „must-do-it” w stolicy Nowej Południowej Walii Australii. Konstrukcja wykonana jest ze…

  • Relacje,  Wietnam

    Ho Chi Minh: Komunizm na serio czy na niby?

    Czułam się nieswojo, gdy na lotnisku w Ho Chi Minh Wietnamczyk z poważną miną służbisty lustrował moją twarz. Analizował zgodność zdjęcia z oryginałem, który stał przed nim w mojej niewielkiej postaci, czy co? Milczał. Zwyczajowa krótka chwila odprawy paszportowej przeciągnęła się wywołując lekki niepokój i wykręcają kąciki moich ust w nieznacznym, beznadziejnie wymuszonym uśmiechu. A może z wizą coś nie tak? – pomyślałam z tym idiotycznym wyrazem twarzy, który ni jak się miał do rzeczywistego stanu umysłu i samopoczucia. Wreszcie złożył bordową książeczkę z polskim godłem i przepuścił mnie dalej. Pierwsze nieprzyjemne wrażenie wzbudziło obawy, czy dobrze zrobiliśmy wybierając na podróż poślubną komunistyczny kraj. Cóż.. 15 minut później zostałam milionerką.…