MÓJ_Poznań

Park Sołacki

Piętrowe wille z okazałymi okiennicami pysznią się dumnie na uboczu centrum miasta. Tworzą swoją małą enklawę, będąc dziś zaledwie wspomnieniem dawnej osady młyńskiej. Sołacz przez stulecia był bowiem wsią szlachecką, a dzielnica willowa, która dziś przeżywa prawdziwy renesans zaczęła kształtować się tu dopiero w końcu XIX wieku. Osią zaś tej dzielnicy, sercem willowej enklawy miał być malowniczy park w stylu angielskim.

20170607_070943

Prace nad nim rozpoczęto w 1908 roku, a zakończono trzy lata później. Obecnie park uznawany jest za jedno z najpiękniejszych miejsc w Poznaniu i chętnie jest odwiedzany, szczególnie w słoneczne i ciepłe dni.

Ja odkrywam go o wschodach i zachodach słońca, popołudniami pełnymi mgły, wieczorami pachnącym ciepłym drewnem po gorącym dniu. Odkrywam go w upalne lato, kryjąc się na zacienionych ławeczka. Delektuję się jego kolorami, gdy osnuwają drzewa złotą polską jesienią. Przemykam przez ośnieżone alejki w mroźne dni, przystając na kilka chwil by dokarmić sołackie kaczki. Snuję się na rolkach ścieżkami w idealnie wiosenne popołudnia. Park Sołacki po prostu przyciąga swoim wdziękiem. Według mnie kryje się on w tych urokliwych stawach z mostkami przerzuconymi nad taflą wody i perfekcyjnie zaplanowanym krajobrazem zieleni. Można zatracić się w tym widoku, choć w porze wakacyjnej ciężko zaznać tu spokoju.

20170607_071442

Park Sołacki jest szczególnym dla mnie miejscem nie tylko dlatego, że jest tu ładnie. Właśnie w tym otoczeniu kilka lat temu świętowałam z najbliższymi zawarcie małżeństwa. Hotel Meridian z restauracją znajduje się w samym sercu parku, z jego okien rozciąga się widok na staw. Kontynuuje tradycję sięgającą drugiej dekady XX wieku, gdy stała tu restauracja Parkowa. Restauracja wyglądem przypomina dworek. Najbardziej lubię jej widok z mostku oddalonego o kilkaset metrów. Wspólnie z otoczeniem tworzy pejzaż niczym ze starej pocztówki, którą guwernantka wysłała bliskim, pragnąc tym prostym gestem pokazać, że w życiu jej się powiodło skoro mieszka w takim otoczeniu.

Park Sołacki może być nieznośnie gwary, wręcz odrzucający mnóstwem powoli snujących się przechodniów, rozmawiających o pół tonu za głośno. Kakofonia dźwięków nie ma w sobie nic z mistycznej ciszy. Z drugiej strony można i tu odetchnąć od hałasu. Wczesny rankiem czy na granicy wieczora i nocy, a także w pochmurne dni park zaledwie szemra cicho.. Oddalone głosy rozmów nielicznych spacerowiczów przeplatają się z metalicznym dźwiękiem skręcającego tramwaju i tępym odgłosem dziobu dzięcioła uderzającego o pień drzewa.

autor: Magdalena Drajkowska

Więcej zdjęć na Fanpage Zza Grubych Szkieł w albumie MÓJ_Poznań
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *