Relacje,  Włochy

Rzym: place, fontanny, uliczki "zwykła" architektura wiecznego miasta

Otwarta przestrzeń zderza się z wąskimi uliczkami tworząc cudownie różnorodną tkankę miasta. Tkankę tętniącą ciągle gwarem, rozmowami, szumem motorów i zgrzytaniem widelców o porcelanowe talerze. Zwykła zdawałoby się architektura Rzymu nadaje mu niezwykłego charakteru. To w tych placach, szerokich promenadach, wąskich uliczkach, wystawnych fontannach tak zatraciłam się zwiedzając wieczne miasto. Urzekło mnie jak nadzwyczajnie zadbano tu o estetykę w codzienności. Przestrzeń wspólną, przestrzeń publiczną, przestrzeń dni, tygodni i lat zwykłych ludzi. Przestrzeń, która pozwala obcować z pięknem. Delektowanie się architekturą miasta daje okazję do rozsmakowania się w nim. Smakować warto, bo Rzym jest jedną wielką darmową atrakcją turystyczną. Spacery po wiecznym mieście nic nie kosztują. Może tylko trochę sił.

Przestrzeń dla wszystkich

Położony w centrum Rzymu Piazza del Popolo jest moim ulubionym ze wszystkich palców wiecznego miasta. Jego ogromna przestrzeń onieśmiela i zarazem zachwyca, a może nawet nieco zaskakuje. W tym ciasnym starożytnym mieście, gdzie zabytki „upchane” są jeden przy drugim tak ogromny teren, pusty teren to rarytas. Choć pusty jest nieco niefortunnym określeniem. Przechodzą tędy codziennie tysiące mieszkańców i turystów. Napawają się pięknem architektury tego miejsca lub całkiem zobojętniale zmierzają na poranne espresso przed pracą. Ale! Czy można być zobojętniałym na całe to bogactwo pozostawione przez Vignola i Berniniego? W rzeczywistości jednak obecny kształt jest zasługą setek zmian, a na samym ich końcu stoi Giuseppe Valadiera, który zamknął cały plac dwoma półkolistymi łukami i przygotował na wzgórzu Pincio trybunę.

DSC_6453

Właśnie z tego wzniesienia plac wygląda najefektywniej. Widać wyraźnie obelisk na samym środku, który za cesarza Oktawiana Augusta został postawiony na Circus Maximus, a w XVI wieku przeniesiony na Piazza del Popolo. Z Pincio widoczne są także dwa kościoły, które wydają się identyczne jakby były odbiciem legendy o Remusie i Romulusie znalazł i tu swe odbicie.

SONY DSC

Z tarasu widokowego na Pincio nie można jednak dostrzec fontanny, która do wzniesienia ustawiona jest tyłem, zaś frontem otwiera się na plac. Fontanna della Dea piętrzy się na wzgórzu, tworząc ciekawy zespół kondygnacji z pięknymi rzeźbieniami, wśród których w oczy rzuca się wilczyca karmiące bliźnięta. Napatrzywszy się na Piazza Popollo ze wzgórza Pincio można skusić się na wejście w głąb malowniczego parku. To przepiękne ogrody Willi Borghese z wystawnym budynkiem rezydencji rodu Borghese, magiczną oranżerią oraz dziesiątkami urokliwych alejek.

Schody dla mody

Z Piazza del Popolo lubię skierować się na jedną z najbardziej wystawnych ulic miasta. Idąc wzdłuż Via del Babuino, gdzie głównie znajdują się prywatne galerie sztuki. Niezauważalnie niemal docieram do Piazza di Spagna, miejsca znanego ze słynnych schodów hiszpańskich.

Rozkładają się szeroko, tworząc kaskadę gęsto opadających w dół stopni, na których w słoneczne popołudnia zalegają tłumy spragnionych chwili odpoczynku Rzymian i przypadkowych turystów. Stanowią swoisty łącznik między Piazza di Spagna a kościołem Trinita dei Monica.

Każdego roku te 138 stopni pokonują modele i modelki w prestiżowych pokazach mody. Nie dziwi więc obecność Via Condotti. Na tej ulicy można nieśpiesznie przechadzając się zrobić zakupy w butikach najbardziej prestiżowych marek, jak Dior, Gucci, Armani.

SONY DSC

Schody Hiszpańskie są więc idealną scenerią do pokazów mody – zarówno z uwagi na  otoczenie luksusowymi butikami, jak i architekturę. Układ tworzą szerokie rzędy schodów rozchodzące i schodzące się ponownie na trzech tarasach. W ten sposób powstaje ciąg malowniczo spływający ze wzniesienia, składający się ponoć w rozłożone skrzydła motyla.

DSC_6448

Jeśli nie ma miejsca na schodach lubię siadać na murku niewielkiej, uroczej fontanny Barcaccia (łódeczka). Nie bez powodu ma taki kształt i znalazła się w tym miejscu. W Boże Narodzenie 1598 roku wody Tybru wylały. W tym czasie na plac wyrzuciło łódeczkę. Na pamiątkę, ku przestrodze i w hołdzie ponoć malowniczemu widokowi ustawiono kamienną fontannę. Przysiadając na chwilę można podziwiać z najlepszej perspektywy słynne schody, jak i napawać się ruchliwą, gwarną, ale i pełną swobody atmosferą.

Na starym stadionie

Z Placu Hiszpańskiego warto skierować się na ruchliwą Via del Corso. Jest jedną z najstarszych ulic wiecznego miasta. Ciasna, obsadzona barokowym kamienicami i wiecznie zakorkowana przebiega przez centralną, starożytną część Rzymu. Poczuć można tu prawdziwą włoską duszę. Życzliwą. Hałaśliwą. Kolorową. Najlepiej właśnie tędy wybrać się na Piazza Navona, gdzie dawniej znajdował się stadion Domincjana. W tym miejscu w starożytności rozgrywały się zawody atletyczne. Od XV wieku do połowy XIX wieku odbywał się tu targ. Dziś jest to idealna przestrzeń do spacerowania i odpoczynku po całodziennym zwiedzaniu. A i tu nie brak perełek architektonicznych.

DSC_6402

Fasada kościoła sant’Agnese in Agone zniewala swoją barokową pełnią. Wklęsłe formy mieszają się z wypukłymi a pękata kopuła, wieńcząca środkową część budowli, jest prawdziwą wisienką na tym torcie, pieczołowicie wypieczonym przez jednego z najlepszych artystów ówczesnych czasów – Francesco Borrominiego.

DSC_6403

Nie to jednak budziło mój największy entuzjazm. Na Piazza Navona pyszni się Fontanna dei Quattro Fiumi, czyli fontanna Czterech Rzek, zbudowana wokół obelisku. Zaprojektowana przez geniusz Berniniego nie pozostawia człowieka obojętnym na kamienne wdzięki kształtnych rzeźb. To właśnie postacie czterech gigantów symbolizują tytułowe cztery rzeki. Ponoć jeśli dobrze przyjrzeć się ich twarzom można wyczytać w nich niechęć, oburzenie, dezaprobatę. Wystarczy połączyć pewne fakty i anegdoty, by zrozumieć znaczenie tych grymasów.

Według miejskich plotek słynny Bernini nie przepadał za nie mniej znanym Borrominim. Dlatego też posągi na fontannie odwrócone są tyłem do fasady kościoła sant’Agnese in Agone, czyli dzieła Borrominiego. Nie mnie roztrząsać spór między tymi sławami, ale jeśli zaciętość rywalizacji doprowadziła do takich efektów jak malownicza architektura Piazza Navona, to spierać się mogli choćby i sto lat.

Wdzięk tego placu kryje się w niedużych kawiarniach i restauracjach, małych sklepach, z moim ulubionym, na rogu wąskich uliczek, w którym znaleźć można drewniane cudeńka.

Kameralne miejsce kaźni

Wędrując między ciasnymi uliczkami z Piazza Navona krokiem nieśpiesznym, lubię delektować się rozbuchaną zabudową kamienic i ciasnotą przejść. Nie trzeba specjalnie zbaczać z kursu, tylko delikatnie odbić, by odkryć czym jest prawdziwa włoska pizza. Przy Corso Vittorio Emanuel II znajdują się pizzeria V.I.P. Very Italian Pizza. Lokal niewielki. Właściwie specjały tylko na wynos. I tak też zrobiliśmy. Gdy tylko skosztowałam cienkiego, kruchego ciasta. Gdy poczułam wybitnie pomidorowy sos. Gdy odkryłam prawdziwą rozciągliwość włoskiej mozzarelli. Wiedziałam, że to właśnie będzie ta pizza, do której porównam każdą inną. Aktualizacja: V.I.P. została zdegradowana przez pizzę wyrabianą na moim osiedlu w Poznaniu, z dala od centrum miasta, u „Tomasza i pomidorów”.

DSC_6379

Rozpieszczona włoskim smakiem po paru chwilach znalazłam się na jednym z najpiękniejszych palców Rzymu. Osławiony w Miłoszowej poezji Campo de’Fiori nie powala wielkością, przestronnością, przepychem. Ba! Jeszcze do XV wieku miał charakter łąki. Dziś jest pełnym gwaru miejscem spotkań towarzyskich, a tradycyjnie w godzinach porannych można chłonąć jego targową atmosferę gęstą od zapachu kwiatów i różnorodności owoców oraz warzyw.

Oddałam się całej tej atmosferze w pełni. Zatraciłam się w pękatych owocach nabrzmiałych od słońca, łapczywie przesuwałam oczami po wybujałych kształtach warzyw, pożądliwie węszyłam zapach bazylii i oregano.

Dostrzegły krętą kolejkę poszukiwalam przyczyn zamieszania. Okazuje się, że lokalni smakosze ustawili się po wyborne kanapki. Pyszny ser, najlepsza wędlina i bułka jakiej nigdzie spotkać nie da. Skład idealny do reprezentacji Italii. Wyborny smak łechce podniebienie uszczęśliwiając i ciało, i duszę.

Przepychając się między straganami że zdumieniem odkryłam górującą nad całym placem postać zakonnika. Dumna, wyprostowana postać mężczyzny odziana w zamaszyste szaty wyryta w ciemnym kamieniu niepokoi. Skłania do zastanowienia. Rozsnuwa przed oczyma obraz mrocznej tajemnicy. Nie bez podstaw. Oto bowiem wśród tego gwaru straganów i wśród głośnych rozmów stoi Giordano Bruno. Zakonnik popierał tezy Mikołaja Kopernika, przez co ścigała go Inkwizycja. Gdy już znalazł się w ich uścisku przez siedem lat był przesłuchiwany i torturowany, a pomimo iż wyparł się swoich przekonań zginął na stosie. Spłonął na Campo de’Fiori wśród tego gwaru i tłumu, zupełnie jak dziś. Giordano Bruno trochę niezauważony w gorącym klimacie włoskim pozostaje smutną, przerażającą refleksją uporu i gorliwości Inkwizycji.

Weneckie klimat

Z kameralnego  Campo de’Fiori spacerem można dostać się  na dostojny choć nieduży Piazza del Campidoglio. W tym miejscu znajdowała się już w starożytności zabudowa religijna. Współczesny nam kształt placu powstał na zamówienie papieża na wizytę cesarza Karola V. Dla mnie plac, może placyk, jest urokliwy na ten włoski sposób. Cudowną perspektywę łapie się na niego, wkraczając schodami Cordonata.

SONY DSC

Są równie sławne jak te Hiszpańskie, a według mnie dużo ciekawsze. Długie stopnie, niewielkie progi, rozlewają się tworząc preludium do wejścia na plac kapitoliński. Kunszt. Nie mogło być inaczej, gdy za projektem stoi postać taka jak Michał Anioł. Pozostawiam Plac Kapitoliński oddalając się schodami Cordonata. Przechodzę. Idę dalej. Widzę. Poznaję charakterystyczny biały budynek oślepiający w słońcu jasnym kolorem.

SONY DSC

Pałac Wenecki zdecydowanie zdominował Piazza Venezia. Jest niezwykły nie tylko przez wzgląd na swoją architekturę, ale historię. Był domem mieszkalnym stworzonym dla kardynała Barbo, który później stał się papieżem Pawłem II, a sam pałac stał się rezydencją papieską, a za czasów rząd Mussoliniego właśnie w jego wnętrzu urzędował wódz. Z pałacu rozpościera się piękna panorama na okolicę. W samym zaś budynku mieszczą się wystawy, zdradzające tajemnice budowali i historii włoskiej. Ponadto historia właściwie puka do okien pałacu. Tuż obok znajduje się Forum Romanum, zaś idąc szeroką Via dei Fori Imperiali dotrzeć można do Coloseum.

autor: Magdalena Drajkowska

Więcej zdjęć na Funpage Zza Grubych Szkiel w albumie Rzym: place, fontanny, uliczki „zwykła” architektura wiecznego miasta

0 Komentarzy

Pozostaw odpowiedź Zza Grubych Szkieł Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *