Relacje,  Włochy

Rzym: Pozostałości po starożytności

Zostawszy sam panem Romulus, w ośmnastym roku wieku swojego, zaczął zakładać fundamenta Rzymu na górze palatyńskiey, kędy był sępy zobaczył. Miasto to, od imienia założyciela, Rzymem nazwane, było naprzód kształtu prawie kwadratowego i miało domów blisko tysiąca. W początkach mało w niem było mieszkańców, lecz przymowanie doń złoczyńców, niewolników zbiegłych i innych ludzi nowość lubiących, którzy się tam niezmiernie cisnęli; znacznie ludność jego powiększyło. Chcąc sobie wyobrazić Rzym pierwiastkowy, trzeba wystawić na umyśle zbiór chałupek, słabym opisanych murem, bardziej postać obozu, niż polerownego miasta mających; trzeba wyobrazić zbiór ludu burzliwego, zepsutego, zbóyczego, bardziej w zagrodzie na skład łupów, niż w mieście mieszkającego. Uyrzymy jednak z podziwieniem, że się ten niesforny motłoch, nayświętszym węzłem społeczności wkrótce połączy, stanie się wzorem naygłębszego uszanowania dla religii, i zdziwionemu światu, da trudne do naśladowania przykłady, waleczności i męztwa.

Historya Rzymska. Od założenia Rzymu do upadku Cesarstwa na Zachodzie, podzielona na dwie części: pierwsza obeymuie Dziele Rzeczypospolitey, droga Cesarstwa: Napisana przez Dokyora Goldsmith. Podług dwunastego wydania Angielskiego na Ięzyk Francuzki przez C.G. a z tego na Polski przez M.O. i A. M. przełożona. Tom Pierwszy. Nakładem i drukiem Józefa Zawadzkiego w Wilnie. W Xięgarniach tegoż 1813. S.7.

Słowa osiemnastowiecznego irlandzkiego doktora, znanego przede wszystkim z powieści Pleban z Wakefieldu, pobudzają wyobraźnię. Rzym starożytny wydaje się nam współczesnym imponujący, majestatyczny i bogaty. Goldsmith ukazuje jego pochodzenie, wytyka niejako palcem ubogie, awanturnicze, ba nawet obce pochodzenie, co nie było wcale przeszkodą do stworzenia prawdziwego imperium. Było to pierwsze na świecie miasto, które zamieszkiwało koło miliona osób przybyłych z trzech różnych kontynentów. Nie istniała do czasów wiktoriańskiego Londynu inna metropolia, która by mogła się pochwalić tak ogromną liczbą ludności. Co ciekawe współczesny Rzym pod tym kątem nieznacznie się rozrósł, nieco ponad dwukrotnie. Obecnie żyje tu według oficjalnych statystyk pond 2.5 mln osób. Kilka miast na całym świecie znacznie w tym względzie przerosło Rzym, mimo zdecydowanie krótszej historii.

Kolosalna arena igrzysk

Stając w obliczu wszystkich starożytnych zabytków nie sposób nie wyobrażać sobie jak to wyglądało dawniej, kilka wieków temu. Silnie w dawnej panoramie rzymskiej musiał zaznaczyć się kolos, jakim jest Coloseum. Do jego powstania Rzym nie miał godnej swego statusu areny. Między 11 a 13 rokiem naszej ery powstała owszem budowla – z inicjatywy Juliusza Cezara ku czci Marka Korneliusza Marcellusa – mogąca pomieścić nawet 15 000 widzów. Teatr Marcellusa był można powiedzieć pierwowzorem Coloseum, ale zdecydowanie mniejszym. Przetrwał do dziś, choć jego fasada nosi wyraźne znamiona zmian, jakie odcisnął na budowli czas.

Widok Coloseum uderza po opuszczeniu stacji metra nazwanej identycznie jak starożytny przybytek. Wygląda tak jak na pocztówkach, w filmach, czy wiadomościach. Wokół kłębią się tłumy turystów poprzetykane gladiatorami w tandetnie wykonanych zbrojach i hełmach. Gdzieniegdzie przechadza się obnośny sprzedawca lodu w butelce, co przy lipcowym upale kusi. Na szczęście zaopatrzyliśmy się w wodę. Dużo wody. Butelki kojąco chlupoczą w plecaku. Po wyczerpujących poszukiwaniach dnia uprzedniego, naprawiliśmy swój błąd zaopatrując się przed wyruszeniem na zwiedzanie w napoje i przekąski. Trudno znaleźć w centrum Rzymu sklep spożywczy. Wszelkiej maści niewielkie sklepiki wielobranżowe, którymi polskie ulice są usiane, w Rzymie nie stanowią zjawiska popularnego.

 
rzym7-min
 

Bilety umyślnie kupiliśmy przy kasach do Forum Romanum. Karnet obejmuje trzy atrakcje. Dzięki temu długą kolejkę  w lipcowym upale przy Coloseum mijamy z nieukrywanym uśmiechem. I jest! Wreszcie w środku. U wrót starożytnego świata. Ten kolosalny budynek powstał po zwycięskim powrocie cesarza Wespazjana i jego syna Tytusa z Judei. Pogrom ludności żydowskiej upamiętnia Łuk Triumfalny znajdujący się obok Coloseum, które powstało ze zdobytych wówczas łupów. Pomimo obaw przed zgromadzeniem w jednym miejscu tak dużej liczby ludzi i nieprzewidywalną reakcją tłumu budowę rozpoczęto około 70-72 roku. Zakończyła się po dziesięciu latach. W idealnym momencie! Nawiedzająca miasto plaga, trawiący metropolię trzy doby pożar wynikający z szaleństwa Nerona, wybuch Wezuwiusza niszczący Pompeje i Herkulanum naprężały i tak napiętą atmosferę, co wymagało upuszczenia pary. Czyż może być lepszy wentyl dla napiętych nastrojów społecznych niż 100 dni igrzysk?

Wchodzę do wnętrza gigantycznej budowli. W moim odczuciu to zewnętrzne mury robią większe wrażenie. Jednak nikomu nie odradzałabym wejścia do środka i postawienia stopy w historycznym miejscu. I to tam, gdzie w czasach starożytnych nie miałby możliwości. Wchodzę podobnie jak starożytni jednym z 76 wejść, jakie były dawniej udostępnione publiczności. Idę korytarzem, który niegdyś był lepiej osłonięty. Wychodzę na otwarte trybuny. Przykryte były płóciennymi zasłonami, rozwijanymi na czas spektaklu. Rzym tylko do tego celu zatrudniał 1000 marynarzy. Przede mną rozpościera się arena. Jednak nie jest to uderzające i zwalające z nóg wrażenie. Dookoła trybuny. Miejsce, które można było zająć oznaczało status społeczny. Koloseum w pewien sposób porządkowało rzeczywistość. Stanowiło w starożytności odzwierciedlenie Rzymu jako miasta i imperium.

rzym6-min
 

Forum o statusie publicznym

-Jakie budowle znajdują się na Forum Romanum? – pytanie pada z ust wykładowcy prowadzącego egzamin. Zapamiętałam to wydarzenie, bo był to mój pierwszy ustny egzamin na studiach.

– Obecnie. To właściwie żadne. – wypaliłam, grając nieco na zwłokę i przeszukując w pamięci notatki i rozdziały podręcznika. Na twarzy doktora nauk historycznych pojawia się uśmiech. Delikatnie kiwa głową i dodaje:

– No tak. A w takiej, a dajmy na to starożytności, to co tam było. Jakieś trzy budowle może mi Pani wymienić?

– To pierwsza byłaby świątynia… – przeciągam samogłoskę na końcu w lekki skiełk zdesperowania i jest! Oświecenie! – To świątynia Westy, a jak to, to również dom westalek. A trzecia budowla…- robię pauzę i nie to, że udaję myślenie. Naprawdę intensywnie główkuję. Świątynia była nie jedna. – myślę – Czyja mogła być? Kogoś kogo Rzymianie lubili. Kto się zasłużył. Albo kogo uznali za Boga. Jakiś władca. Jest! – … to świątynia Wespazjana.

 
rzym10-min
 

Kilka lat później stoję przed tym budynkiem na współczesnym Forum Romanum, które stanowi zbiór kamieni, kolumn i pozostałości architektonicznych po czasach dawnej świetności. Taka świątynia Saturna to obecnie sześć wiotki kolumn. Nazywając rzecz po imieniu są to wszystko ruiny. Dla turysty pozbawionego dobrego przewodnika lub niezainteresowanego starożytnym Rzymem zwiedzanie nie ma sensu. Wiele obiektów jest widocznych z drogi prowadzącej do Pałacu Weneckiego. Przy odrobinie zainteresowania i dobrze opracowanej mapce można sporo się dowiedzieć o tym miejscu i poczuć się trochę jak Rzymianin starożytny. W szczególności w popołudnie lipcowe, w tłumie turystów, którzy doskonale imitują starożytny ruch uliczny. Forum Romanum było bowiem najważniejszą przestrzenią miejską. Koncentrowało życie religijne, polityczne i rozrywkowe. Tu można było skorzystać z usług towarzyskich młodych mężczyzn, wyleczyć ból zęba- z reguły poprzez wyrwanie, a także złożyć bogom dary. Przemierzając zdewastowane przez czas uliczki nie widać na pierwszy rzut oka tej świetności. Forum Romanum powstało około ósmego wieku przed Chrystusem, jednak to co dziś widzimy stanowi pozostałość po okresie świetności z czasów cesarstwa.

Potężne oko oculusa

– No dobra kochanie, ale co z wodą?- staję parę kroków od grobu Rafaela Santi, który spoczywa w rzymskim Pantenonie. Oboje patrzymy na wielką dziurę w dachu średnicy kilku metrów.

– Ej kto tu studiował historię? – Maciek próbuje wziąć mnie pod włos.

– No a kto tu jest inżynierem? – odparowuję i już szykuję się na kolejne pytanie. I ja, i Maciek wiemy jak skończy się ta rozmowa.

– Ale nie budowlanym. – mówi Maciek.

– A to nie mój okres historyczny. – bronię się ja.

W tej patowej sytuacji oboje wytężamy umysły, a wystarczy skupić wzrok zamiast na dachu na podłodze. Maciek wskazuje na niewielkie rowki, którymi poprzecinana jest podłoga. Nie jest idealnie płaska. Lekkie wklęśnięcie, powoduje, że woda, która wpada przez oculus jest odprowadzana.

– Jak ważna to budowla? – dopytuje Maciek, gdy przechodzimy koło kolejnych grobów zasłużonych, w tym również króla Wiktora Emanuela II.

-Panteon to dom wszystkich Bogów, więc była ważna. Poza tym dotrwał w takim stanie do naszych czasów. Musiał coś znaczyć. – odpowiadam zgodnie z podstawową wiedzą, jaką posiadam. Panteon to faktycznie był dom Bogów, o czym przypominają wnęki w marmurowych ścianach przeznaczone dla siedmiu bóstw starożytnego Rzymu. Tak do końca nie jest wiadome pierwotne przeznaczenie Pantenonu. Stanowił zapewne istotny budynek w życiu publicznym i politycznym. Zapewne składano tu ofiary, ale też mógł służyć za miejsce zgromadzeń warstwy rządzącej. Obecny wygląd zawdzięcza odbudowie zainicjowanej przez cesarza Hadriana, ale fundatorem Panteonu jest Marek Agrypa. Wnętrze starożytnej budowli imponuje ogromną kopułą, pozbawioną wsparcia kolumn. To zrobiło na mnie ogromne wrażenie. W subiektywnej ocenie to właśnie wnętrze oczarowuje. Z zewnątrz nie uderza takim majestatem, choć nie sposób przejść obok niego obojętnie.

 
rzym8-min
 

– No, ale po co ta dziura? – zastanawiamy się głośno. Zatoczyliśmy koło i jesteśmy przy wyjściu. Gdybyśmy przybyli tu 21 marca (równonoc wiosenna) lub 21 kwietnia (święto miasta) stalibyśmy przy wejściu opromienieni słońcem. Efekt niczym reflektory. Może tylko w tym celu powstał oculus? Żeby potęgować wrażenie boskości władcy wkraczającego w najważniejsze dni roku do domu bogów. Może… choć równie wysoce prawdopodobne jest stworzenie miejsca odpowiedniego do badania ruchu planet czy całopalnych ofiar dla bogów.

 

Maksymalnie pusta przestrzeń

– Wow! – mówię trochę zbyt głośno. Widzę, że Maciek odczytuje z twarzy, czy to w żartach, czy tak na serio. – Nic tu nie ma.

Po dawnym Circus Maximus został potężny plac ziemi w centrum miasta. Starożytny cyrk o długości ponad 500 metrów, będący miejscem wyścigów rydwanów, świeci na co dzień pustkami. Za Tarkwiniusza Starego mogli tu pokazywać swoje umiejętności oraz odwagę – a była to jedna z nielicznych rzeczy jaką cenili Rzymianie, nawet bardziej niż życie – powożący rydwanami, którzy z uwagi na potężne ryzyko zawodowe nie dożywali często trzydziestki. Za Julisza Cezara urządzano tu polowania. Dziś jeszcze od święta Circo Massimo zapełnia się po brzegi, jak w 2006 roku, gdy Włosi świętowali zwycięstwo w Mistrzostwach Świata w piłce nożnej.

Usta nie do okłamania

– Spora ta kolejka – mówi Maciek, gdy docieramy w okolice kościoła Santa Maria in Cosmedin. To tu, w portyku ukryte są Usta Prawdy. Medalion o ponad 2000-letniej historii i nie do końca wiadomym przeznaczeniu. Mógł w czasach starożytnych pełnić funkcję przykrywy do wodociągów lub stanowić element fontanny.

– Chce ci się tyle stać?- pyta.

– Właściwie to nie. Nie mam nic do ukrycia – dodaję z szelmowskim uśmiechem. W czasach średniowiecznych Usta Prawdy pełniły funkcję publicznego wykrywacza kłamstw. Jeśli po włożeniu dłoni do ust i wypowiedzeniu słów wszystko dalej było na swoim miejscu, to znaczyło, że powiedziana została prawda. Średniowieczne legendy wykorzystywały często motyw prawdy. Wystarczy wspomnieć tylko motyw próby prawdy z Tristana i Izoldy.

rzym9-min

Podejdźmy tylko z boku, żeby je zobaczyć. Ręki nie muszę wkładać. – dodaję.

Stajemy lekko na uboczu przyglądając się jak kolejni podróżni pozują do zdjęć. W dwóch przynajmniej językach usłyszałam pytanie Czy mnie kochasz? I dawaj! Biedak chcąc nie chcąc pcha rękę w paszczę Jowisza, Merkurego, czy jakiego innego bóstwa, bo postać na medalionie nie jest rozpoznana. Jak częsty to przypadek nie wiem, ale poliglota jakiś mógłby odkryć sekret niejednej pary stojąc w publicznym miejscu w sercu Rzymu w całkiem zwyczajny dzień tygodnia.

postscriptum

O Rzymie z pewnością jeszcze wspomnę i mam nadzieję, że jeszcze nie raz go odwiedzę.

autor: Magdalena Drajkowska

Więcej zdjęć na Fanpage Zza Grubych Szkieł w albumie Rzym: Pozostałości po starożytności

0 Komentarzy

Pozostaw odpowiedź taka.ja Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *