Australia,  Relacje

Sydney: spacerownik po mieście (dzień 1)

Chodź! Zostaw to, potem się tym zajmiesz. Chodź na spacer! Powłóczymy się trochę po Sydney. Jest niesamowite! I pomyśleć, że wszystko zaczęło się tu od grupy skazańców. Naprawdę. Właściwie to od ekspedycji Jamesa Cooka, która dotarła do Zatoki Botanicznej w 1770 roku. Choć nie, czekaj chwilę coś pomyliłam. Już pamiętam. Właściwie to pierwszy statek ze skazańcami nie dotarł do tej zatoki, ale nieco później, no 18lat później i nieco dalej, do Port Jackson, czyli do dzisiejszego centrum miasta. Zabiorę Cię tam, potem pogadamy kiedy, mamy kilka dni na zwiedzanie.

DZIEŃ I

Atrakcje w Sydney
Tyle rzeczy do zobaczenia! To na dobry początek – w zależności od sił na 1 dzień lub na pół dnia

Australijska pora późnego lata i wczesnej jesieni, przypadającą na początek marca, wydaje się być dobrym momentem na przyjazd do Krainy Kangurów. Dni są przyjemnie ciepłe, a popołudniami upalne. Zaczynamy spacer w parku. Właściwie stoimy teraz przy (1) Mauzoleum ANZAC (Anzac War Memorial). Wzniesione zostało w 1934 stylu i poświęcona jest żołnierzom poległym w czasie walk. Szczególnie dotkliwy dla Australijczyków okazał się udział w bitwie pod Galipoli w 1915 roku, w ogóle I wojna światowa była mocno odczuwalna dla Australijczyków – z ochotników, którzy zgłosili się do walk 1/5 już nie powróciła do swojego kraju. Wielka Wojna przyczyniła się też do coraz silniejszych starań do całkowitego uniezależnienia się Australii od rządu londyńskiego, co nastąpiło ostatecznie w 1986 roku uchwaleniem Ustawy o Australii. Pozostałością dawnej zależności jest status królowej Elżbiety II jako głowy Związku Australijskiego.

Hyde Park - mauzoleum ANZAC
Mauzoleum ANZAC w Hyde Park

Mauzoleum ANZAC znajduje się w (2) Hyde Parku. Wiesz, to był pierwszy publiczny park, który powstał w Sydney i tu też odbył się pierwszy mecz krykieta w 1804 roku. Zdradzę ci, że wieczorem w parku można spotkać osobliwe zwierzę. Pojawia się po zmroku, żyje na drzewach i jest z natury dość płochliwe, choć ja miałam okazję je nakarmić, gdy napotkaliśmy pewnego razu młodego mężczyznę o azjatyckiej urodzie kucającego przy jednym z rosłych drzew i karmiącego dziwnego stwora. Niestety nie wiedział jak się nazywa, a z wyglądu i opisu myślę , że mogła to być kitanka lisia, jednak pewności nie mam.

Idąc główną aleją Hyde Parku dojdziemy do (3) Fontanny Archibalda pobudowanej w 1932 roku przez J.F. Archibalda, założyciela takiego australijskiego „Times’a”, czyli „Bulletina”. Ponadto ufundował też nagrodę własnego imienia, którą przyznawać zaczęto od 1920 roku za wyjątkowe osiągnięcia w malarstwie portretowym. Przechodząc obok fontanny, która ma w sobie pewne dostojeństwo, można poczuć delikatną mgiełkę na ciele, to daje poczucie przyjemnego ukojenia w upalny dzień.

Teraz nieco skręcamy w kierunku College Street nieopodal bowiem znajduje się (4) Katedra Najświętszej Marii Panny, największy kościół w całej Australii. Pierwszy kościół stanął w tym miejscu w 1820 roku i miejsce nie należało do najszczęśliwszych, wielokrotnie płonął i był odbudowywany na nowo. Dzisiejsza budowla została ukończona niemal zupełnie 2 września 1928 roku, a pierwotnie zaprojektowane wieżę dobudowano dopiero wargach 1998-2000. Zaskakująca jest posadzka mozaikowe, której ułożenie trwało 16 lat! Wyobrażasz sobie?!

Sydney - Katedra Najświętszej Marii Panny
Katedra Najświętszej Marii Panny w Sydney

Pójdziemy teraz w ulicę St James Road. Zwróć uwagę na budynek po prawej stronie, to (5) Hyde Park Barracks. Był początkowo kwaterą dla zesłańców i został przez jednego z nich zaprojektowany – plan wykonał Francis Greenway, architekt zesłany do Australii za malwersacje. Z czasem budynek przejmował rozmaite funkcje m.in. mieścił się tu ośrodek imigracyjny niezamężnych kobiet, jak też sąd okręgowy. Dziś znajduje się tu muzeum poświęcone kolonii karnej. Jeśli chcesz, możesz zarezerwować tu nocleg w takich samych warunkach, jakie mieli tu zesłańcy.

Idziemy dalej wzdłuż (6) Macquarie Street, ulicy obsadzonej zabytkowymi budynkami, które fantastycznie komponują się ze współczesną architekturą. Nie śpiesz się. Delektuj się wdziękiem siedziby Królewskiego Australijskiego Towarzystwa Historycznego oraz budynkiem, w którym zlokalizowane jest Brytyjskie Towarzystwo Medyczne. Moglibyśmy tak iść dalej prosto i dotrzeć do wód zatoki, ale przy Sheakspeare Place skręcamy. Zobaczysz prawdziwą perełkę, obiecuję.

Królewskie Ogrody Botaniczne w Sydney
Przepiękne Królewskie Ogrody Botaniczne w centrum miasta

(7) Królewskie Ogrody Botaniczne powstały dzięki gubernatorowi Macquarie’owi w 1816 roku w miejscu, w którym znajdowała się pierwsza farma w kolonii. Znajduje się tu Ośrodek Roślin Tropikalnych, ogród zielarski, rosarium i zielnik Nowej Południowej Walii. Przejdziemy tamtędy, dobrze? Przez strefę roślin tropikalnych. No i trafiliśmy do Woolloomooloo Bay , jednej z setek zatoczek tworzących krajobraz Sydney. Idąc wzdłuż brzegu zobaczysz kąpielisko (8) Andrew Charlton Pool aż dojdziemy do (9) Mrs Macquarie’s Chair, miejsca, gdzie dawniej żona gubernatora Macquarie’a, Elizabeth, lubiła siadać i oglądać pejzaż roztaczający się przed nią. Miejsce obecnie jest bardzo popularne wśród wycieczek objazdowych i z reguły oblegają je tłumy z aparatami.

Sydney - słynna opera
Opera to już ikona miasta. To właśnie o niej myśli większość ludzi, zapytanych z czym kojarzą Sydney.

Wreszcie docieramy do miejsca, które kojarzy się z Sydney najbardziej. Jesteśmy przed (10) operą. Wiem już opowiadałam Ci o niej wcześniej. Zaskakujące. Myślałam, że będę czuła się malutka przy tej budowli, jednak wcale nie jest monumentalna. Jest niezwykła, ale nie ogromna. Wydaje się wręcz kameralna, a zajmuje aż 1,8 ha. Zabawne, że większość osób kojarzy ten charakterystyczny kształt dachu z żaglami. Utzon Jørn zupełnie nie to miał na myśli, gdy tworzył ten projekt. Tak naprawdę, gdy dobrze się przyjrzysz tym dziwnym załamaniom, tym wystającym elementom, to dostrzeżesz w nich kształt ćwiartek pomarańczy i to była prawdziwa inspiracja! Pomyśleć, że tak współczesna forma powstała w latach 70-tych ubiegłego wieku. Może i kosztowała mnóstwo pieniędzy, może i przeciągała się niemiłosiernie ta budowa, ale przyznaj to już ikona. Cały świat zna ten budynek. Myślę, że było warto poświęcić 14 lat pracy i 102 mln dolarów. Jest niepowtarzalna.

Idziemy dalej? Chodź przejdziemy koło (11) Circular Quay zobaczymy jak pływają statki do Watson Bay lub Manly. Koniecznie musimy się przepłynąć, a stąd najłatwiej będzie wybrać jakiś prom. To najważniejsza przystań dla statków pływających po zatoce. Dobra zrobiłam zdjęcie rozkładów. Potem pomyślimy , gdzie ruszyć, a teraz…na most. A zapomniałam! Chcesz wejść do (12) Muzeum Sztuki Współczesnej? Jak masz ochotę to śmiało, poczekam na Ciebie. Nie, nie będzie mi się nudzić. Po prostu mam przesyt sztuką współczesną i między nami mówiąc, akurat za współczesnym malarstwem i rzeźbą nie przepadam, co innego architektura. O pokażę Ci jak piękna potrafi być współczesna architektura, ale nie dziś. To co, idziesz? Ponoć warto, jest aż 4000 eksponatów. Dobra to, ja idę coś zjeść, a Ty baw się dobrze. Wziąć Ci coś do jedzenia? Widziałam przy przystani fajną miejscówkę z pie. Tak z tym ciastkiem mięsnym. Opowiadałam Ci o nim. Ja biorę na ząb, to wieczorem skoczymy na burgery.

I jak było? To cieszę się. Masz wzięłam Ci pie z grzybami i kurczakiem. Jadłam to samo. Pycha. Ja bym poszła przy wodzie. Widzisz po lewej jest dom marynarza. Wybudowali to w 1864 roku, dla marynarzy że statków, które tu przybijały. Widzisz tam dalej? Ten budynek duży? To (13) Dworzec morski. Można wjechać na górę i obejrzeć panoramę, ale ta z mostu jest dużo lepsza. Doszliśmy już do Dawes Point. Szybko poszło. Ale jak tu wejść na most? Wiesz, chyba najlepiej będzie jak się trochę cofniemy. Nie zajmie nam to dużo czasu, a przy okazji pokażę Ci coś co zadziwia nawet współczesnych inżynierów.

Niezłe co? To (14) Argyle Cut. Tunel wykuty jest w gigantycznych skałach piaskowca, otaczających dzielnicę The Rocks. Wyobrażasz sobie jaki wysiłek kosztowało jego wybicie w połowie XIX wieku? Początkowo pracowali przy tym ręcznie skazańcy, ale ogrom pracy był tak wielki, że zawieszono prace. Wznowione zostały dopiero w 1859 roku i to przy wykorzystaniu materiałów wybuchowych. Nie, nie idź dalej. Tu jest skrót. Wejdziemy tymi schodami i znajdziemy się tuż przy Upper Fort Street obok (15) Argyle Stairs i wejdziemy schodami prowadzącymi na (16) Harbor Bridge.

Słynny most Harbour Bridge
„Wieszak”, czyli słynny most Harbour Bridge

Jesteśmy! Ale widok! Niesamowita panorama Sydney. Opera wygląda stąd niesamowicie. Tego na pewno jeszcze Ci nie opowiadałam. Ponoć niedługo po rozpoczęciu prac nad budynkiem opery pieniądze na inwestycję wkrótce się skończyły. Dla częściowego pokrycia deficytu zorganizowano loterię, w której można było wygrać 160 tysięcy dolarów. Gdy ujawniono zwycięzców, doszło do porwania. Uprowadzono dziecko parze zwycięzców. Rodzice zapłacili okup, ale nie zobaczyli już żywego chłopca, jego ciało znaleziono kilka dni później.

Jasne, że idziemy dalej.Przejść się po Harbour Bridge to jedna z obowiązkowych rzeczy jakie trzeba zrobić, będąc w Sydney. Jeśli chcesz, możesz wykupić wycieczkę i przejść się po przęśle górą, ale wydatek nie należy do najtańszych. Swoją drogą wiesz, że przez 30 lat most był on najwyższą budowlą. Chyba najbardziej imponujący jest z bliska. Powstał z 52 ton żelastwa! Ma 8 pasów ruchu., 2 tory kolejowe i 2 chodniki dla pieszych. Gdy powstał w 1932 musiał być jeszcze bardziej imponujący.

Masz dość na dziś? To zmykaj. Zobaczymy się jutro albo wieczorem. Jeśli zostało Ci sił, tylko sporo, to mam kapitalny pomysł. Jesteśmy na oceanem, tak? Warto go zobaczyć, tak? To choć na spacer brzegiem oceanu. Zaczniemy od najpopularniejszej w Sydney plaży Bondi i zrobimy sobie costalwalk, no spacer wybrzeżem. Idealny pomysł na popołudnie w mieście. Ostrzegam tylko, bo trasa ma około 6 km w jedną stronę, ale jej pokonanie nie wymaga żadnych umiejętności , a widoki są wspaniałe. Jak dojechać do Bondi? Wyskoczymy do autobusu 380 przy Circular Quay i wysiądziemy na (17) Bondi Junction Station. Sprawdziłam na stronie komunikacji , zapłacimy jakieś 3.58 dolara.

(18) Bondi Beach! Tu jest absolutnie nieziemsko! Wiem, wiem to jakiś obłęd, że przy każdej atrakcji to mówię, ale chcę Ci pokazać te najciekawsze, które warto zwiedzić jak ma się 1 dzień w Sydney. Czemu Bondi jest taka popularna wśród obcokrajowców? To chyba przez ten (19) basen. Zawsze pojawia się, gdy mowa o australijskich plażach. Przyznaję wygląda arcyciekawie tak przyklejony do skał, ale nie stanowi jakiegoś szczególnego wyjątku. Sporo tu takich, choć ten jest wyjątkowo efektowny. Jak chcesz możesz iść się pokąpać w nim, wejście kosztuje 6,5 dolara, a że dziś nie czwartek, to na pewno jest otwarty.

Basen przy Bondi Beach
Basen przy plaży Bondi

Nie chcesz? Kąpiemy się przy plaży? Nie musisz mnie namawiać. Tylko uważaj na błękitne smoki. Nie żartuję. To ślimak wodny. Ostatnio podawali komunikat w wiadomościach , że wybrzeże zaatakowała błękitna flota. Wiem jak to brzmi, ale tak nazywa się grupa organizmów, które decydują po ciepłych i słonych wodach, niesione bezwiednie prądami aż docierają do lądu. Zobacz tu jest jeden. Wygląda obłędnie. Nie daj się zwieść jego urokowi. Ma fantastyczny kształt i cudowny kolor, wygląda jak z bajki, ale to prawdziwy brutal. Wiesz, że kradnie innym członkom błękitnej floty parzydełka i robi z nich broń dla siebie? Jest niebezpieczny, uwierz mi z Maćkiem przekonaliśmy się na własnej skórze, nieprzyjemnie uczucie. Ale dość o tym, idziemy się kąpać!

Ślimak Niebieski Smok
Ślimak z gatunku Niebieski Smok, piękny i niebezpieczny

Nie wiem jak Ty, ale ja czuję się jak młody Bóg, no bogini…teraz możemy przejść się już na spacer. Jest wytyczona ścieżka, zaczyna się przy basenie. Swoją drogą wiesz, że to właśnie przy plaży Bondi w 1907 roku zorganizowała się po raz pierwszy grupa ratowniczą Bondi Surf Bathers Life Saving Life, to wolontariusze patrolujący plaże od października do kwietnia każdego roku, by nikt nie stracił tu życia. Słucham? Za jakieś 25 minut będziemy na (20) plaży Tamarama, a chwilę później na (21) plaży Bronte. Przyciągają surferów. Potem przejdziemy koło kameralnej (23) plaży Clovelly, możemy tam poczytać sobie chwilę i poplażować. Jeśli chcesz, to obok jest (24) Gordona Bay idealne do snurkowania. Na górze jest (22) cmentarz Waverley, który został założony w 1877 roku. Rozciąga się stamtąd piękny widok, ale wydaje mi się nieco przerażający. Nie ma tam żadnego znicza, żadnego łaciata, jakby nikt z bliskich już nie pozostał, by zachować pamięć o pochowanych tam ludziach.

Dotarliśmy do (25) Coogee. Nie wiem jak Ty, ale ja jestem zmęczona i głodna. Wracamy do centrum. Znam knajpkę w dzielnicy The Rocks, gdzie mają dobre burgery. W The Rocks Cafe warto spróbować burgera z kangurem i burakiem lub z krokodylem. Dobre, choć bardzo intensywne w smaku. Na dziś kończymy zwiedzanie. Jutro drugi dzień w Sydney! Zabiorę Cię do akwarium, połazimy po Chinatown i The Rocks, zabiorę Cię też na dobre piwo, ale dziś…przede wszystkim jeść! Jedziemy!

oprowadza: Magdalena Drajkowska

ZapiszZapisz

4 komentarze

Pozostaw odpowiedź Agnieszka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *