• Australia,  Relacje

    Australia: za górami, za lasami, czyli niewymuszony urok natury

    Czułam jak krzyk więźnie w gardle wstrzymany w pół drogi między zachwytem a szaleństwem. Niewybrzmiały ryk wciśnięty między struny krtani dławił i wprowadzał w stan niemej bezsilności. Wdzierający się pod powieki wiatr rozpędzał delikatnie ostatnie wspomnienia miasta, pozostawionego zaledwie 90 kilometrów za plecami. Widok rozciągających się u stóp zielonych dolin koił rozedrgane zmysły, pobudzając jednocześnie uśpione pragnienie upojenia naturą. Górski oddech Dotarliśmy do Katoomby w Górach Błękitnych. Urocze miasteczko górskie ma niską zabudowę przypominającą stare westerny. Są tu sklepy z włóczkami, antykwariaty i restauracja serwująca wyborne kanapki na ciepło, które podaje mężczyzna przypominający do złudzenia Johna Lenona. Byliśmy na tyle wcześnie, że nie mogliśmy jeszcze zameldować się w hostelu, więc…