• Hiszpania,  Relacje

    Toledo: Miasto owładnięte duchem przeszłości

    Rozedrgane od gorąca powietrze owiewa delikatnie ciało. Wdziera się pod bluzkę i łaskocze po plecach. Właśnie zostawiliśmy za sobą przyjemny chłód katedry i równie miły jej cień. Wcisnęliśmy się w wąskie uliczki miasteczka, przystrojone wyjątkowo tuż przed Bożym Ciałem. Uciekając przed spiekotą wdarliśmy się pod baldachimy i z prawdziwą rozkoszą przedzieraliśmy się przez gąszcz alejek. Im bardziej zagłębialiśmy się w tkankę miasta, tym mocniej czułam prawdziwe jej tętno. Tętno bijące w jednostajnym rytmie historii, która wypełnia najmniejsze zaułki. Wciskając się w arterie Toledo odniosłam wrażenie, że w mieście czuć na każdym kroku ducha przeszłości. Rycerskie dygresje Mijaliśmy zwyczajne zdawałoby się witryny sklepowe, a jednak nie. W Toledo są prawdziwym festiwalem…

  • Hiszpania,  Relacje

    Toledo: W dzień przed najważniejszym wydarzeniem roku

      Wchodzimy w wąskie uliczki i na niewielkie placyki. Nad głowami rozciągają się wstęgi i baldachimy z różnobarwnych płacht materiału. Balkony i okna budynków ozdobiono chorągwiami i arrasami. Widać też kwiaty i lampiony. Liczy się ilość. Ważna jest pomysłowość. Uliczki rywalizują nieoficjalnie o miano najpiękniejszej. Wzdłuż niektórych ciągnie się rząd krzesełek. Jedne z drewna, nadgryzione zębem czasu. Inne ledwo używane, może kupione na tę okazję. Miasteczko stroi się z podekscytowaniem. W powietrzu czuć podniosłą atmosferę. Toledo w przededniu Bożego Ciała zdaje się nie zważać na turystów. To idealny moment by móc przyjrzeć mu się z bliska. W pełnej krasie, w radosnym oczekiwaniu, urokliwie podekscytowane. Słońce nie jest jeszcze wysoko, ale…

  • Relacje,  Ukraina

    Bakczysaraj: Co pozostało z Miasta Ogrodów?

    Minęło już 8 lat. Nie tak dokładnie. Raczej mniej więcej. Osiem lat temu byłam tam, gdzie teraz jest Rosja. Bez wizy i bez obaw. Obie nie były mi potrzebne. Osiem lat temu ruszyłam z moim ówczesnym chłopakiem, obecnym mężem, na Krym. Zanim na dobre rozkręcę się ze swoją opowieścią muszę przyznać, że trochę się wahałam, czy mam prawo pisać o wyprawie, która miała miejsce aż tak dawno. Nie prowadziłam pamiętnika ani dziennika podroży. Czy wspomnienia wystarczą? Nie sądziłam, że aż tyle uda mi się ich odkopać. Już parę chwil z albumem zdjęć wystarczyło, żeby ożywić w pamięci wiele zakurzonych wspomnień. Wspomógł mnie Maciek. Rozmowa o jednym z pierwszych wspólnych wyjazdów…