• Niemcy,  Relacje

    Berlin: Patchworkowe miasto za zachodnią granicą

     –  Nie potrafię tego wyjaśnić – mówię do Maćka, gdy po raz kolejny wsiadamy do autobusu w dobrze znanym nam kierunku. Doskonale wiemy, że za niecałe cztery godziny, gdy przyjdzie dzień, będziemy na ZOB w niemieckiej stolicy. – Też nie, ale go lubię. – odpowiada Maciek. Oboje polubiliśmy Berlin. Może to przez jego swojską, postkomunistyczną zabudowę, która jest tak bliska nam Polakom, a może przez tę przestrzeń przy Unter den Linden, czy na Alexanderplatz. Może to pojedyncze miejsca, a może cała ta dziwna tkanka miasta. Może ten duch nienachalnej swobody, wyczuwalny w powietrzu w sobotę nad ranem stojąc przy transach wracających z imprezy zimową porą w minówkach, czy w pracach…