• Relacje,  Wietnam

    Ho Chi Minh: Komunizm na serio czy na niby?

    Czułam się nieswojo, gdy na lotnisku w Ho Chi Minh Wietnamczyk z poważną miną służbisty lustrował moją twarz. Analizował zgodność zdjęcia z oryginałem, który stał przed nim w mojej niewielkiej postaci, czy co? Milczał. Zwyczajowa krótka chwila odprawy paszportowej przeciągnęła się wywołując lekki niepokój i wykręcają kąciki moich ust w nieznacznym, beznadziejnie wymuszonym uśmiechu. A może z wizą coś nie tak? – pomyślałam z tym idiotycznym wyrazem twarzy, który ni jak się miał do rzeczywistego stanu umysłu i samopoczucia. Wreszcie złożył bordową książeczkę z polskim godłem i przepuścił mnie dalej. Pierwsze nieprzyjemne wrażenie wzbudziło obawy, czy dobrze zrobiliśmy wybierając na podróż poślubną komunistyczny kraj. Cóż.. 15 minut później zostałam milionerką.…