Polska,  Relacje

Tleń: Odetchnąć pełną piersią

Słońce przesuwało się łagodnie w swoim popołudniowym rytmie. Promienie opadały na bór z dostojnym wdziękiem późnego lata. Przebijając się przez miejscami grubą, miejscami ledwie dostrzegalną szatę liści między gałęziami drzew tworzyły na ścieżce mozaikę z cieni i światła. Migocząca tym rytmem półtonów droga przez las wydawała się falować i żyć własnym życiem. Stawiając kolejne kroki w towarzystwie cichego szurania psich łap pokonywaliśmy drogę do Piekła, oddalonego kilkanaście minut spacerem od Tlenia. Było tu tak cicho, że uderzenia skrzydeł owadów wydawały się głośne niczym warkot śmigieł helikopterów. Taplając się w tej błogiej ciszy przez chwilę, można było uwierzyć, że diabeł mówi tu dobranoc.

Przystanek nad Wdą

Zostawiliśmy auto z boku na niewielkim parkingu i wyszliśmy z kłębiącymi się pod nogami psami. Na szczęście są miejsca, gdzie osiem łap nie stanowi przeszkody w rezerwacji noclegów. Przystanek Tleń w miejscowości Tleń w Borach Tucholskich ustawiony jest dumnie frontem do rzeki Wdy i zalewu Żurskiego, zaś za plecami budynku rozciąga się las pełen ścieżek czekających na odkrycie. To dobre miejsce na urlop z psem.

 

Bory Tucholskie - Przystanek Tleń
Psiolubne miejsce w Borach Tucholskich – Przystanek Tleń

Szybko rozlokowaliśmy się w jednym z przestronnych, a zarazem przytulnych pokoi utrzymanych w podróżniczym klimacie pensjonatu w Borach Tucholskich. Nie zdziwiło nas to, bo już ze strony internetowej wyczytałam, że właściciele stworzyli to miejsce po prawie dwuletniej podróży po świecie. Jak sami przyznają, w podróży trafiali na takie miejsca, na przystanki, gdzie mogli odetchnąć i teraz sami pragną tworzyć takie miejsce, gdzie można odpocząć i dobrze zjeść. Tego właśnie było nam trzeba!

Co do tego, że można by tu odetchnąć nie miałam wątpliwości. Lokalizacja pensjonatu jest rewelacyjna. W kwestii kuchni, byłam pełna nadziei. Restauracja i browar miały dobre opinie, ale wiadomo ile ludzi, tyle gustów. Na szczęście już pierwszego dnia daliśmy się bardzo pozytywnie zaskoczyć. Zupa grzybowa miała idealną gęstość, a pływające w tej gęstwinie kluski i niemałe kapelusze przyjemnie różnicowały teksturę. Nie gorszy okazał się żurek z jajkiem i kiełbasą. W menu więcej zup nie uwidzieliśmy, ale nie o ilość, ale o jakość idzie, a na tę narzekać nie mogliśmy.

 

Talerz zupy grzybowej w restauracji
W pobliskich lasach widzieliśmy mnóstwo grzybów, więc zupa grzybowa w menu mnie nie zdziwiła

Po takim preludium przyszedł czas na danie główne. W karcie było sześć pozycji z czego najbardziej do gustu przypadły nam dorsz z rewelacyjnie chrupiącą panierką piwną i frytkami, gęsie żołądki z pysznymi kluskami i pierogi ruskie. Z menu próbowaliśmy wszystkiego. Nie jest rozbudowane, ale przemyślane, a wykonanie…no cóż sami musicie spróbować.

 

Talerz pierogów ruskich w Przystanku Tleń
Uwielbiam pierogi ruskie, a w Tleniu mają je wyborne

Dopełnieniem treściwych obiadów było piwo. Warzone jest na miejscu w browarze Przystanek Tleń. Kiedyś już mieliśmy okazję posmakować tutejszych wyrobów piwowarskich przy okazji Poznańskich Targów Piwnych. W pensjonacie na powitanie otrzymaliśmy zestaw degustacyjny z pszenicznym (nie nasza bajka), pilsem (bardzo klasycznym) i wiśniowym gose (lekkim i odpowiednio słonym piwem). Do naprawdę godnych uwagi zaliczamy na pewno gose z wyczuwalnie słonymi nutami i kwaśnymi wiśniami, pale ale bosko chmielowe i orzeźwiające, a także porter z nutą tequilli z lekkim tonem pralin i ciekawą ostrością, a zarazem świetnie ukrytym alkoholem.

Ze smakami Tlenia na pewno będą mi się kojarzyły maliny. Uwielbiam te owoce, a tu miałam ich pod dostatkiem. Wyczuwalne w pysznym naleśniku z owocami leśnymi z domowym sosem waniliowym, w deserowym kruszonie, lodach z bitą śmietaną, czy w postaci uczciwego, gęstego dżemu na śniadanie po prostu zdobyły moje serce. Na szczęście przy Przystanku Tleń mnóstwo jest ścieżek do spacerowania, dzięki czemu te śniadania, obiady i desery nie poszły mi w tyłek.

Leśne spacery

W Tleniu i okolicach nie ma wielu atrakcji. Tym razem to ich brak zadecydował, że wybraliśmy właśnie to miejsce. Chcieliśmy porządnie naładować akumulatory, więc potrzebowaliśmy do odpoczynku miejsca, które nie będzie nas kusić do zwiedzania ze zwieszonym językiem miast i miasteczek. W Tleniu od leżenia brzuchem do góry odciągać może las i woda.

Obok Przystanku Tleń rozpoczyna się ścieżka oznakowana jako zielony szlak „Do Piekła”. Trasa ma zaledwie 3,3 km i dostarcza przyjemności z krótkiego spaceru po lesie. Początkowy odcinek przytulony jest do prawego brzegu doliny rzeki Wdy i uwodzi tunelem drzew, w którym poczułam się jakbym była miliony kilometrów od cywilizacji. Na trasie minęliśmy odosobniony, drewniany dom, który prawdopodobnie jest pozostałością osady Piekło.

 

Piekło - stara osada koło Tlenia
Dawna osada Piekło koło Tlenia, zaledwie kilkanaście minut spacerem.

Po krótkim podejściu i przejściu niedużego odcinka szlak się rozwidla i jedna z jego odnóg prowadzi dalej po równym terenie przez lasy modrzewiowe, sosnowe i brzozowe lub skręca w czarny szlak „Stara Rzeka”, który ma około 13 km. Niestety zrobiliśmy czarny szlak tylko częściowo, bo trochę rozpadał się deszcz i nogi jakoś nie niosły tego dnia, ale nawet ten odcinek, który pokonaliśmy dostarczył miłych wrażeń.

Ze wsi Tleń można ruszyć też trasą „Na Perłowy Szlak”, który wije się wzdłuż brzegów rzeki Wdy i otula wdzięcznie Jezioro Mukrza. Zbaczając nieco z trasy na jej początku można dostać się do punktu widokowego skąd widać stary most kolejowy.

 

Tleń - most kolejowy
Stary most kolejowy w Tleniu

Idąc tym szlakiem można napawać się widokiem leśnych polan, szerokich duktów leśnych, dzikich plaż i kąpielisk. Trasa wiedzie wzdłuż brzegów najstarszej części Zbiornika Żurskiego z niewielkimi wyspami, porośniętymi drzewami. Uroczo prezentuje się przewężenie. Stawiając stopę na tej ścieżce jedną rękę można zanurzyć właśnie w Zbiorniku Żurskim, zaś drugą w Jeziorze Mukrz. Aby pokonać trasę musieliśmy w jednym miejscu przedostać się nad wodą pokonując powalone drzewo. Trasa jest prosta i przyjemna, a pokonanie 5 km wolnym krokiem zajmuje około 1,5 godziny.

 

Bory Tucholskie - spacer z psami
W Tleniu całymi dniami można spacerować po lesie. Dla 2 psów to mega frajda, a i dla nas coś innego niż miejsca dżungla.

Wodne spływy

Nie pamiętam ile minęło od tego czasu…może 15 lat, a może 17 lat. Na pewno bardzo dawno byłam na rowerach wodnych. Bliskość Zalewu Żurskiego sprawiła, że nabraliśmy ochoty na pływanie po jeziorze. Na kostiumy było za zimno, na kajaki nie miałam sił. Przyznam też, że wspomnienie spływy Krutynią sprzed kilku lat, a konkretnie zakwasów po tym spływie, jeszcze mnie trochę mroziło. Rowery wodne wydawały się idealne.

 

Zalew Żurski w Borach Tucholskich
Wyprawa na rowerach wodnych po Zalewie Żurskim to rewelacyjny sposób na zwiedzanie Borów Tucholskich

Poznawanie okolicy z pokładu kajaku, łódki wiosłowej lub roweru wodnego wydawało mi się świetnym pomysłem na złapanie nowej perspektywy. Naprawdę jest po czym popływać. Zbiornik Zaporowy Żur mieści się na terenie Wdeckiego Parku Krajobrazowego, utworzonego w 1993 roku. Akwen ma 440 ha i jest…sztucznym zbiornikiem! Powstał na potrzeby energetyczne, gdy postanowiono wybudować Elektrownię wodną Żur (została oddana do użytku w 1929 roku).

Dawniej głównym celem elektrowni było zaopatrzenie w prąd powstającego w Gdyni portu, a zalew miał być zbiornikiem retencyjnym. Dziś akwen wodny jest wykorzystywany głównie do uprawiania sportów wodnych. My na rower wodny wybraliśmy się rekreacyjnie i w takim też tempie przemierzaliśmy kolejne kilometry, napawając oczy szatą lasu zmieniającą powoli kolor z soczystej zieleni na żółte odcienie. Po opłynięciu niewielkiej wyspy, o bardzo wdzięcznej nazwie Madera, zawróciliśmy w kierunku Tlenia łapiąc ostatnie promienie późnego lata. Połączenie kojącego kołysania wody z malowniczym otoczeniem lasów pozwoliło mi w pełni się zrelaksować .

 

Bory Tucholskie widziane z jeziora
Bory Tucholskie podziwiane z tafli wody

W Tleniu można odpocząć. Można po prostu wejść do lasu w jedną ze ścieżek i iść, niekoniecznie konkretnym szlakiem, niekoniecznie przejść całą trasę. Można też oddać się rekreacyjnemu nurtowi wody na kajaku lub rowerze wodnym. Otulenie się jeszcze gęstą ścianą lasu późnym latem pozwala odetchnąć, nabrać dystansu i wejść w tryb slow.

autor: Magdalena Drajkowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *