Droga prowadząca przez Wielkopolski Park Narodowy
MÓJ_Poznań

Wielkopolski Park Narodowy

Około 20 km na południe od Poznania znajduje się Jezioro Grójeckie. Jest to moje ulubione miejsce w Wielkopolskim Parku Narodowym, który ustanowiono w tym miejscu w 1957 roku. Przysłużył się do jego utworzenia profesor Uniwersytetu Poznańskiego – Adam Wodziczko, postulujący ochronę tego terenu, co nastąpiło dopiero pod koniec lat 50. XX wieku. Wielkopolski Park Narodowy powstał w celu ochrony działalności lądolodu skandynawskiego, ale także skupiska różnych gatunków roślin i zwierząt. Piękno natury można podziwiać tu wybierając jedną z kilku tras pieszych, wśród rowerzystów popularna jest natomiast Pętla Mosińska.

My zazwyczaj wybieramy trasę przy Jeziorze Grójeckim. Zdarzało nam się wybrać tam na rowerach, ale odkąd jest z nami pies podjeżdżamy na leśny parking skąd niecały kilometr dzieli od urokliwej ścieżki prowadzącej wokół jeziora. Wygląda ono fenomenalnie! Nienaruszona niczym tafla wody odbija obraz drzew porastających brzeg. Znajdują się tu rzadkie odmiany roślin i zwierząt, a niektóre tylko tu występują w całej Polsce. Prawdziwą osobliwością jeziora jest Wyspa Zamkowa, będąca większą od Wyspy Kopczysko (także występującej na Jeziorze Grójeckim).

Czemu jest ona taka niezwykła? Na Wyspie Zamkowej znajdują się ruiny pałacu Klaudyny Potockiej, który zaprojektował i ufundował jej brat  – Tytusa Działyński. Ponoć zamek stanął na fundamentach starszej budowli, postawionej jeszcze za czasów ostatniego przedstawiciela rodu Górków.

Zameczek ukończony został w 1825 roku, ale prace wykończeniowe mogły trwać jeszcze dłużej. Posiadłość brat ofiarował siostrze Klaudynie, która w wieku 24 lat zaręczyła się z Bernardem Potockim, a potem wzięli ślub w siedzibie rodu Działyńskich. Po ślubie świeżo upieczeni małżonkowie zamieszkali właśnie w tym zameczku na wyspie. Niewielka, neorenesansowa budowla była przystosowana do mieszkania całym rokiem. W 1828 roku po kłótniach z mężem Klaudyna spisała testament, w którym romantyczny zameczek przepisała bratu Tytusowi. Za udział w Powstaniu Listopadowym cały majątek Tytusa przepadł, zabrany przez Prusaków. Nie miał on do czego wracać, więc udał się do majątku żony do Galicji i tam wytoczył proces pruskiemu państwu o zwrot majątku i… wygrał go! Klaudyna natomiast po powstaniu udała się do Drezna, gdzie pomagała emigracji polskiej na wszelkie możliwe sposoby. Zmarła w 1833 roku w Genewie. Tytus, dziedziczący zamek na wyspie, wrócił w 1839 roku. Posiadłość popadała w ruinę, a do jej całkowitego zniszczenia przyczyniło się ostrzelanie w 1848 roku. Dziś widać fragment murów z tarasu widokowego, a ponoć w siarczyste zimy, gdy lód skuje mocno całe jezioro można ponoć przedostać się na wyspę pieszo.
Najbardziej lubię świetlistość tego miejsca. Te momenty, gdy popołudniowe promienie słońca przebijają się przez drzewa i rzucają smugi światła na drogę już obrzuconą żółtymi liśćmi.  

Szata lasu wokół Jeziora Grójeckiego jest lekka, nienasycona strzępiastymi krzakami, które w moim odczuciu zawsze psują wygląd lasu. Nadają mu chaotycznego charakteru. Stąpając po ścieżce między drzewami widzę klarowność. Prześwity między drzewami pozwalają obserwować tutejsze życie nawet gdzieś w oddali, a nieco pofałdowany teren daje przyjemność z wędrówki.
autor: Magdalena Drajkowska
Więcej zdjęć na Fanpage Zza Grubych Szkieł w albumie MÓJ_Poznań

0 Komentarzy

Pozostaw odpowiedź zberlina Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *